Polska – Grecja 0-0 w towarzyskim meczu w Gdańsku

W ostatnim meczu przed wakacjami piłkarska reprezentacja Polski bezbramkowo zremisowała na PGE Arenie w Gdańsku z Grekami. Największym wygranym nie tylko tego spotkania, ale też meczu z Gruzją został Michał Pazdan, który prezentuje się równie dobrze, co para podstawowych dotąd stoperów Kamil Glik – Łukasz Szukała.

Kliknij, aby dołączyć do relacji na żywo z meczu Polska - Grecja

Reklama

Tutaj znajdziesz relację na urządzenia mobilne

Dla Adama Nawałki był to ważny sprawdzian, w którym mógł przetestować zawodników rezerwowych, bądź od dawna nieobecnych w wyjściowym składzie.

Drugi z rzędu dobry mecz rozegrał Michał Pazdan, który pokazał, że po ciężkiej pracy w klubie u mądrego trenera, z dnia na dzień można się przebić z T-Mobile Ekstraklasy do wyjściowego składu reprezentacji Polski, gdzie przecież warunki dyktują zawodnicy z innej, piękniejszej piłkarskiej bajki.

W momencie, gdy z greckiego obozu docierały informacje, że po czterech miesiącach upokorzeń, jak to z Wyspami Owczymi (1-2) federacja chce pogonić Sergia Markariana, ale nie za bardzo ją stać na zmiennika, Grecja walczyła ambitnie i postawiła się Orłom.

Zostaliśmy uchwyceni wysokim pressingiem, przygnieceni do parteru niczym przez zapaśnika. I mieliśmy niemałe kłopoty z wyjściem z własnej połowy. Kilka razy udało się uciec bokami, zwłaszcza lewym, gdy do przodu zapuszczał się Marcin Komorowski, a Kamil Grosicki jak zwykle był aktywny w dryblingach.

W Jasia Wędrowniczka zabawić się lubił Kuba Błaszczykowski, którego zejście z prawej strony, pojawienie się w "szesnastce" dało nam pierwszą dobrą okazję, ale Stefanos Kapino obronił strzał skrzydłowego Borussii, oddany z sześciu metrów. Mógł "Błaszczu" uderzyć lepiej, bardziej do boku, ale to łatwo się mówi, siedząc w wygodnym fotelu na trybunach PGE Areny. Przy tej akcji rozegraniem piłki błysnął debiutujący w wyjściowym składzie Orłów Karol Linetty.

Na stadionie zawrzało też w 43. min, gdy pięknie zagłówkował Arek Milik po podaniu "Grosika". Kapino miał szczęście - odbita od poprzeczki piłka wylądowała na linii bramkowej, nie przekroczyła jej także nawet w locie do góry.

Wcześniej, po półgodzinie meczu doszło do niecodziennej sytuacji. Szwajcarski arbiter Alain Bieri doznał kontuzji, więc zastąpił go Marcin Borski z Warszawy. Gdy Grecy kosili naszych, odbierali piłkę, najpierw ścinając z nóg np. Arkadiusza Milika, nie dopatrywał się faulu. Gdy doszło do zderzenia Błaszczykowskiego z rywalem, który faulował, pozwolił na wejście greckich służb medycznych, ale nie naszych do Kuby. My, Polacy jesteśmy przecież gościnni.

Kapitan "Biało-czerwonych" - Artur Boruc, w swym 60. występie nie mógł narzekać na brak pracy. W pobliżu naszej bramki często coś się działo. W 16. min uderzył zza pola karnego Konstantinos Katsouranis.

Po godzinie Adam Nawałka dokonał trzech zmian, wprowadzając m. in. piłkarza gdańskiej Lechii Sebastiana Milę. Sebastian rozruszał wreszcie naszą ofensywę, bo zadanie to nie bardzo wychodziło dotychczasowej "dziesiątce" Piotrowi Zielińskiemu. Trochę balansu ciałem, gry na jeden kontakt, niesygnalizowanych podań, finezji, odwagi - tym wszystkim zarażał Mila kolegów. I robił to na tyle skutecznie, że zziębnięci kibice (ledwie 11 stopni i chłodny wiatr, jak na połowę czerwca to nietypowa aura) wyraźnie się ożywili. Przed wejściem Mili do dopingu podrywały ich dopiero gorące spięcia pod grecką bramką.

Na kwadrans przed końcem sprawy w swoje ręce, a raczej nogi, postanowił wziąć Milik. Podciągnął środkiem na 25. metr i wypalił, ale dobrze ustawiony Kapino złapał piłkę.

W końcówce kilkakrotnie szarpnął wystawiony na prawą stronie nominalny lewoskrzydłowy Maciej Rybus. Jego akcje przynosiły nam rzuty rożne, ale dogrania z nich Rybusa pozostawiały wiele do życzenia.  

W 90. min Grosicki podawał do wpadającego w pole karne Pazdana (po wejściu Szukały Michał grał jako defensywny pomocnik), ale Evangelos Moras pięknie przeciął to podanie.

W doliczonym czasie, po rzucie rożnym, z przewrotki uderzał Grosicki, jednak czujność zachował drugi bramkarz Greków - Markos Vellidis, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie.

Szczególnie w II połowie byliśmy aktywniejszym zespołem, który miał więcej sytuacji podbramkowych, ale ich wykorzystywanie to także sztuka piłkarska, dlatego remis nie krzywdzi nikogo.  

Następne starcie Orłów, to wyjazdowa bitwa z Niemcami o przodownictwo w grupie D eliminacji ME, którą rozegrają we Frankfurcie nad Menem 4 września.

Co sądzisz o meczu Polska- Grecja? Czekamy na Twoją opinię!

Polska - Grecja 0-0

Polska: Boruc (46. Szczęsny) - Cionek, Glik, Pazdan, Komorowski - Błaszczykowski (60. Peszko), Borysiuk (86. Szukała), Linetty (60. Mączyński), Zieliński (60. Mila), Grosicki - Milik (79. Rybus).

Grecja: Kapino (90.+2 Vellidis) - Stafylidis, Papastathopoulos (46. Tavlaridis), Moras, Vyntra - Katsouranis (90.+2 Samaris), Tziolis, Tachtsidis, Fountas (77. Kolovos), Ninis (71. Fetfatzidis) - Karelis (60. Mitroglou).

Sędziowali Alain Bieri ze Szwajcarii i Marcin Borski (od 30. min).

Żółta kartka: Stafylidis (90.).

Widzów: 37 192

Z PGE Areny Michał Białoński

Sprawdź sytuacje w grupach eliminacji Euro 2016

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje