"Mój ostatni występ w kadrze był fatalny"

W kadrze powołanej przez Leo Beenhakkera na towarzyski mecz z Rosją w Moskwie (22 sierpnia) znalazł się obrońca Metallista Charków Seweryn Gancarczyk. Piłkarz ponownie znalazł się w reprezentacji po rocznej przerwie.

"Istotne znaczenie miał pewnie ostatni sezon, po którym zostałem wybrany przez miejscowe dzienniki sportowe najlepszym obrońcą ligi ukraińskiej. Inaczej pewnie nie mógłbym liczyć na powołanie. Mój ostatni występ w kadrze, w meczu z Danią, był fatalny i nie zdziwiło mnie, że selekcjoner mnie skreślił" - powiedział Gancarczyk na łamach "Dziennika".

Reklama

"Przede wszystkim bardzo dojrzałem jako człowiek. Gdy po raz pierwszy jechałem na kadrę, wszyscy pytali: "kto to w ogóle jest ten Gancarczyk, co on robi w kadrze?". Pewnie ataki na Pawła Janasa też swoje zrobiły. Było to dla mnie dosyć trudne, trema zrobiła swoje. Dzisiaj jestem zupełnie innym piłkarzem. Mam pewne miejsce w klubie, znakomicie się tu czuję. Koledzy mówią nawet, że bardziej jestem Ukraińcem niż Polakiem" - dodał piłkarz.

W czwartek wicemistrz Polski PGE GKS Bełchatów zmierzy się w Pucharze UEFA z liderem ukraińskiej ekstraklasy Dnipro Dniepropietrowsk. Zdaniem Gancarczyka zdecydowanym faworytem są Ukraińcy.

"Dnipro ma teraz znakomitą passę. Wygrali wszystkie spotkania w sezonie, w tym na wyjeździe z Dynamem Kijów. Mają bardzo mocną defensywę, gra tam aż trzech obrońców reprezentacji Ukrainy. W środku pomocy jest jeden z najlepszych pomocników ukraińskich Sergiej Nazarenko, a w ataku znany napastnik Andrij Worobiej, który właśnie przyszedł z Szachtara Donieck. Dziennikarze często pytają mnie o porównanie poziomów ligi polskiej i ukraińskiej. Chyba ten mecz pokaże różnicę, podobnie jak to miało miejsce w zeszłym roku, gdy Szachtar bez większych problemów pokonał Legię Warszawa" - podkreślił reprezentant Polski.

Dziennik/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kadr | mecz | występ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama