Mięciel zawiedziony, ale nie zaskoczony

- Nie dziwi mnie to, że nie ma mojego nazwiska wśród powołanych na mecze z Andorą i Słowacją. Nikt ze sztabu się ze mną nie kontaktował, więc niczego się nie spodziewałem - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" Marcin Mięciel.

- Przykre to, bo czuję, że jestem w formie, strzelam gole. Nie wiem, czego mi brakuje - dodał napastnik PAOK Saloniki.

Reklama

- Chcę trafić do kadry i jeszcze lepsza grą postaram się zmusić selekcjonera, żeby mnie docenił. Leo Beenhakker pokazał już, że nie boi się takich decyzji. To trener na wysokim poziomie, umie wyłowić piłkarzy, których akurat w tym momencie potrzebuje. Jest doświadczony, a ja zapewniam, że jeśli wezwie mnie w najmniej spodziewanym momencie, to na pewno przyjadę - podkreślił "Miętowy".

- Nie przejmuję się brakiem powołania, bo w głowie i tak mam ważne mecze, jakie PAOK ma przed sobą. W ciągu tygodnia zagramy z Iraklisem i Olympiakosem w lidze i Panathinaikosem w Pucharze Grecji. Wiem, że na spotkaniach na własnym stadionie będzie komplet publiczności, po 30 tysięcy fanów. A to zawsze mobilizuje - stwierdził Mięciel.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mecze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje