Matusiak: Jak pech to pech

Radosław Matusiak walczy zaciekle o miejsce w składzie biało-czerwonych na towarzyski mecz z Węgrami. Po starciu na treningu z Mariuszem Jopem napastnik holenderskiego Heerenveen musiał pojechać na prześwietlenie stopy, które na szczęście nie wykazało nic niepokojącego.

"Jak pech to pech" - powiedział Matusiak na łamach "Przeglądu Sportowego". "Coś mi się nie układa. Przechodziłem do Heerenveen, ponieważ chciałem w końcu grać w piłkę. Zdecydowałem się na transfer do tej drużyny ponieważ mieli sprzedać Afonso Alvesa. Nie sprzedali, a on na dodatek zaczął strzelać mnóstwo goli" - tłumaczył Matusiak.

Reklama

"Trening to czas, w którym każdy może pokazać się selekcjonerowi. Mecz z Węgrami jest szansą dla wielu chłopaków, by zadomowić się w reprezentacji na dłużej" - stwierdził Michał Żewłakow, który narzeka na uraz pleców i w poniedziałek trenował indywidualnie. "Chciałbym wrócić do normalnych treningów już we wtorek. Bardzo zależy mi, by w środę zagrać" - dodał obrońca Olympiakosu Pireus.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mecz | pech

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama