Leo odpiera zarzuty Bońka

- W sprawie Acquafreski zrobiliśmy wszystko, co było konieczne. Wszystko zależy tylko od zawodnika - Leo Beenhakker na łamach "Przeglądu Sportowego" odpiera zarzuty Zbigniewa Bońka, że sztab kadry nie zachował się poważnie w tej sprawie. - To co najmniej dziwne, że Boniek dzwoni do gazety, zamiast dzwonić do mnie.

- Wszystkie takie sygnały traktujemy jednak serio. Dostajemy ich sporo i sprawdzimy wszystkich kandydatów. Gdybym zignorował przypadek Acquafreski byłbym głupi - przekonuje selekcjoner polskiej kadry.

Reklama

Sporo zamieszania wywołało sformułowanie Holendra, żebyśmy "wyszli z drewnianego pudełka". - No to wygląda na to, że padłem ofiarą różnic kulturowych - stwierdził. - W moim języku "siedzieć w drewnianym pudełku" to zupełnie normalne wyrażenie. Bardzo mi przykro, że w polskim języku można je zrozumieć zupełnie inaczej. Uważam, że świat idzie do przodu, życie zmienia się. I tylko tyle chciałem powiedzieć. Zupełnie inna sprawa, czy zgadzacie się ze zmianami czy też nie. Ale faktem jest, że te zmiany są. W wielu reprezentacjach na świecie grają obcokrajowcy, w Portugalii grają Brazylijczycy.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: kadry | zarzuty

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje