"Kosa": Na taki mecz czekałem całe życie!

- Na taki mecz czeka się całe życie. Wierzę w to, że wniosę w ten sukces moją cegiełkę, że tą najważniejszą bramkę w karierze strzelę właśnie w takim meczu, jak ten z Belgią - nie kryje w rozmowie z nami Kamil Kosowski.

W poniedziałek we Wronkach rozpoczęło się zgrupowanie reprezentacji Polski przed meczem z Belgią. W sobotę o godz. 20.30 możemy wywalczyć historyczny awans do mistrzostw Europy. Kadrowicze we Wronkach będą trenować do czwartku. W piątek - drogą lotniczą via Kraków - przeniosą się do Tychów.

Reklama

- W hotelu zameldowała się większość piłkarzy. Najpóźniej dotrą Ebi Smolarek i Mariusz Lewandowski, który miał problemy z dostaniem się do Doniecka po meczu w Kijowie - powiedziała nam rzecznik reprezentacji Marta Alf.

INTERIA.PL: Leo Beenhakker żegnając się z Tobą po meczu z Węgrami - "We see you", nie żartował i powołał Pana na dwumecz z Belgią i Serbami!

Kamil Kosowski, skrzydłowy Wisły i reprezentacji Polski: Bardzo się cieszę z powołania do kadry. Myślę, że trenera przekonałem do siebie nie występem w meczu z Węgrami, tylko bardziej w trakcie tych 10 dni, które spędziliśmy na zgrupowaniu we Wronkach. Przyznam, że pracowaliśmy tam bardzo solidnie. Starałem się, żeby trener tam mnie dostrzegł. Pierwsza połowa meczu z Węgrami w moim wykonaniu była również solidna. Druga była słaba.

Teraz zaczynam kolejny obóz, który będę chciał przepracować. Mam nadzieję, że zagram.

Naprawdę? Błaszczykowski nie jest już kontuzjowany, jak było podczas meczów z Węgrami i Kazachami.

- Jadę dobrze przepracować ten okres. Trener Beenhakker obserwuje treningi, na nich się opiera. Jedynie przez treningi można go przekonać do siebie.

Czy podniosłość chwili, fakt, że wszyscy czekają na historyczny awans nie sparaliżuje was?

- Na taki mecz czeka się całe życie. Wierzę w to, że wniosę w ten sukces moją cegiełkę, że tę najważniejszą bramkę w karierze strzelę właśnie w takim meczu, jak ten z Belgią. Może moje marzenie się spełni.

Belgowie grają bez presji - oni już odpadli. Na dodatek Serbowie kuszą ich premią za urwanie nam punktów - miliona euro. Poza tym ich piłkarze grają w takich klubach jak Bayern (van Buyten), czy w HSV (Kompany). Trochę tych atutów mają. Co im możemy przeciwstawić?

- Tak - Belgia ma dobry skład, ale polska drużyna pokazała, że potrafi walczyć z każdym, wygrywać z każdym. Zatem tu się nikt nie przestraszy nazwisk. Wszyscy jesteśmy ludźmi, piłkarzami. Trzy punkty leżą na murawie.

Coraz więcej zawodników z wyjściowej jedenastki kadry wypada z podstawowego składu w swoich klubach. W trzech meczach z rzędu nie grał Jacek Krzynówek. Maciek Żurawski strzela już tylko dla rezerw Celticu. Nadrobicie to na krótkim zgrupowaniu?

- Ja byłem w podobnej sytuacji, kiedy graliśmy eliminacje do mistrzostw świata. W klubie nie grałem, a w reprezentacji grałem i dobrze to wychodziło. Co do Maćka i Jacka, to wydaje mi się, że są to ludzie bezcenni dla tej drużyny. Nie sądzę, aby brak występów w klubie miał im w czymś przeszkodzić. Maciek zresztą wszedł ostatnio w drugiej połowie i zagrał doskonale. A Jacek jest liderem naszej drużyny!

Bierzesz pod uwagę taki scenariusz, że wszystko się będzie rozstrzygało z Serbami na wyjeździe?

- Jestem przekonany, że drużyna polska wyjdzie po to, żeby wygrać na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

Lubisz na nim grać?

- Ja lubię grać w ogóle. Tym bardziej taki mecz. Na pewno ludzie, kibice pomogą. Czytałem, że mecz z Belgią chciało obejrzeć 250 tysięcy ludzi. Wynika z tego, że gdyby nie zainstalowano krzesełek na Stadionie Śląskim, to pewnie padłby rekord frekwencji. Na pewno kibice będą dwunastym zawodnikiem naszej kadry.

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Kosowski | Michał Czekaj | kamil | kadry | mecz | Życie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje