Kontuzja Arkadiusza Milika. Dr Marcin Domżalski: Nie zgadzaliśmy się z tak szybką rehabilitacją

Prezes Polskiego Towarzystwa Artroskopowego dr Marcin Domżalski przyznał, że polskie środowisko lekarzy sportowych przed rokiem było zdziwione bardzo szybkim powrotem Arkadiusza Milika do treningów piłkarskich i gry po zerwaniu więzadeł. - Nie zgadzaliśmy się z tym - to trzeba jasno powiedzieć. W żaden sposób teraz nie triumfujemy, bo to co się stało jest tragedią dla każdego zawodnika. Jest to jednak jasny sygnał, że nie ma drogi na skróty i rehabilitacja jest równie ważna, jak prawidłowo przeprowadzona operacja - powiedział chirurg.

Jak wskazał polski specjalista od rekonstrukcji więzadeł krzyżowych, Milik znalazł się wśród ok. 5 procent wyczynowych sportowców, którzy w krótkim czasie po powrocie do uprawiania sportu ponownie poważnie uszkodzili więzadła.

Reklama

- To jest coś, czego my, ortopedzi, najbardziej się obawiamy. Paradoksalnie to, co stało się Arkowi, czyli zerwanie przyczepu w drugiej nodze, jest tym, co zdarza się najczęściej. Szwedzki rejestr zawierający ponad 18 tysięcy przypadków rekonstrukcji więzadeł wskazuje, że przeciwna noga jest bardziej narażona czynnikami ryzyka, szczególnie u młodych sportowców - wyjaśnił Domżalski.

Tłumaczył, że dzieje się tak m.in. z powodu zaburzenia balansu i koordynacji mięśniowej, nieprawidłowej równowagi mięśniowej między operowaną a zdrową nogą. - Można na skróty wyjaśnić, że noga zdrowa jest bardziej przeciążana. Choć najbardziej chodzi tu o zaburzenie koordynacji - dodał ortopeda.

Komentując przypadek reprezentanta Polski dr Domżalski wielokrotnie podkreślał bardzo istotną rolę rehabilitacji. Po ubiegłorocznym urazie Milik wrócił do gry po czterech miesiącach, co zdaniem lekarza jest zbyt krótkim czasem fizjoterapii w leczeniu takich kontuzji. Chirurg zwracał uwagę, że szczególnie u zawodowych sportowców rehabilitacja musi być prowadzona prawidłowo i odpowiednio długo.

- Tutaj zacytuje badania światowej sławy specjalisty w dziedzinie rekonstrukcji więzadeł Leo Pinczewskiego, który uważa, że rehabilitacja po tym zabiegu musi trwać między 6 a 9 miesięcy, ale tylko pod warunkiem, że spełnione będą jej założenia. W innym przypadku nawet po tym dłuższym czasie, jeśli zawodnik nie spełnia określonych kryteriów, to fizjoterapii nie można uznać za zakończoną - wskazał.

Chirurg przyznał, że polskie środowisko lekarzy sportowych przed rokiem było zdziwione tak szybkim powrotem Milika do treningów piłkarskich i gry.

- Nie zgadzaliśmy się z tym - to trzeba jasno powiedzieć. W żaden sposób teraz nie triumfujemy, bo to co się stało jest tragedią dla każdego zawodnika. Jest to jednak jasny sygnał, że nie ma drogi na skróty i rehabilitacja jest równie ważna, jak prawidłowo przeprowadzona operacja. Każdy ortopeda zajmujący się rekonstrukcją więzadeł krzyżowych dużą część swoich wyników zawdzięcza dobrej rehabilitacji i pracy fizjoterapeutów. Jej brak może popsuć najlepiej wykonany zabieg - zaznaczył ortopeda.

Jak dodał, nie zna w kraju zespołu, który po tego typu urazie w tak szybkim tempie rehabilitował swojego zawodnika. - Po przypadku Milika, często musieliśmy tłumaczyć pacjentom dlaczego kopanie piłki po trzech tygodniach od operacji to za wcześnie. Przekonywaliśmy sportowców, że nie jest to trend nowoczesny, lecz wbrew obowiązującej wiedzy. Wśród czołowych krajowych ortopedów sportowych byliśmy wówczas jednogłośni - co w medycynie zdarza się rzadko - nie zgadzając się z tym szybkim procesem - stwierdził szef Polskiego Towarzystwa Artroskopowego.

Wyjaśnił, że tego typu urazy najczęściej występują wśród piłkarzy oraz narciarzy, ale futboliści stanowią ponad 50 proc. przypadków. Dodał, że do tej pory nie znaleziono przyczyny tej kontuzji.

- Gdybyśmy znali odpowiedź na to pytanie, w czołowych klubach takie urazy by się nie zdarzały. A ostatnio mamy choćby przykład Zlatana Ibrahimovicia. Trudno znaleźć lepiej przygotowanego piłkarza pod względem atletycznym, a jego również nie ominęła ta kontuzja. W tym przypadku nikt jednak nie mówi o tak krótkiej rehabilitacji - wspomniał.

Domżalski jest przekonany, że Milik wróci do pełnej sprawności i zabiegi rekonstrukcji więzadeł nie pokrzyżują jego kariery. Ma jednak nadzieję, że teraz jego powrotu na boisko będzie trwał odpowiednio długo.

- To jedna z idei mojej wypowiedzi, żeby wziąć pod uwagę klasyczną formę rehabilitacji. Tym bardziej, że mamy do czynienia z zawodnikiem po naprawie więzadeł w obu kolanach. Przygotowanie piłkarza po takiej kontuzji jest zdecydowanie trudniejsze i musi być bardzo poważnie przemyślane. To wyzwanie dla rehabilitantów - podsumował.

Napastnik reprezentacji Polski w poniedziałek przeszedł operację prawego kolana po kontuzji, której doznał w meczu ligowym Napoli w sobotę. Zabieg przeprowadził prof. Pier Paolo Mariani, który w październiku zeszłego roku zrekonstruował więzadła w jego lewym kolanie. Klub poinformował w komunikacie, że operacja zakończyła się pełnym sukcesem.

Szef zespołu medycznego klubu Napoli prof. Alfonso De Nicoli pytany o czas rehabilitacji Milika, odparł, że będzie zbliżony do długości pauzy po zeszłorocznej kontuzji. - Będziemy musieli być bardziej ostrożni. Będziemy konsultować się z profesorem Marianim i nie będziemy ryzykować - zapewnił.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama