Kaczmarek: Jurek dzielnie przyjął złą wiadomość

- Tłumaczę Beenhakkerowi, że w Polsce nie ma obrońcy, który potrafiłby grać lewą nogą. Ale on nie chce w to uwierzyć - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" Bogusław Kaczmarek asystent selekcjonera reprezentacji Polski Leo Beenhakkera.

- Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w ogóle w Polsce nie mamy zbyt wielu dobrych piłkarzy. Dlatego też nasze zadanie jest wybitnie trudne. Musimy znaleźć grupę czterdziestu graczy. Tylko gdzie ich szukać? - dodał Kaczmarek.

Reklama

- Na pewno szanse dostanie Grzegorz Rasiak, ale musi też zaakceptować, że teraz pojawił się Radosław Matusiak i wszystkich pozytywnie zaskoczył, więc jego akcje stoją wyżej. Matusiak to napastnik, który potrzebny jest każdej nowoczesnej drużynie - wysoki, skoczny, potrafiący przytrzymać piłkę. Gdyby nie choroba, to zagrałby już w meczu z Finami. Zagrał "Franek", bo nie było innego dobrego napastnika. Nie mogliśmy przecież ryzykować zdrowia Matusiaka. Teraz co chwila jakiś piłkarz umiera na boisku, więc nikt nie chciał ponieść takiego ryzyka. Ja nie mówię, że Matusiaka dopadł śmiertelny wirus, ale nikt nie chciał narażać go na jeszcze większe problemy - stwierdził asystent Beenhakkera.

Po wpadce w meczu z Finlandią Jerzy Dudek z ławki rezerwowych oglądał spotkanie z Serbami. Bramkarza FC Liverpool zastąpił z dobrym skutkiem Wojciech Kowalewski.

- Jurek dzielnie przyjął złą wiadomość i zapowiedział, że na następne zgrupowanie znowu chętnie przyjedzie i będzie walczyć. On miał już kilka końców, przecież jego gra w Liverpoolu to najpierw rewelacja, a potem kremacja. Da sobie chłopak radę, bo Jose Reina prędzej niż później wróci do Hiszpanii - podkreślił "Bobo" Kaczmarek.

W meczu z Serbami polscy piłkarze prezentowali się całkiem dobrze do 70. minuty, do kiedy starczyło im sił. Później było już gorzej.

- I to jest poważny problem, ale przecież nie wina selekcjonera. To w klubach ćwiczy się kondycję i wytrzymałość. Co Beenhakker mógł zrobić przez te kilka dni na zgrupowaniu? Mógł ćwiczyć taktykę i ustawienie oraz jakieś schematy, ale nie ganiać chłopaków po wronieckim lesie i centrum Warszawy. Boss dał wszystkim piłkarzom wytyczne, co mają robić do następnego zgrupowania i jestem przekonany, że nie zlekceważą poleceń Holendra - tłumaczył Kaczmarek.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: asystent | Bogusław Kaczmarek | jurek | Kaczmarek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje