Janas: Liczyć na siebie

Reprezentacja Polski pod wodzą Pawła Janasa wygrała pięć spotkań z rzędu w eliminacjach do mistrzostw świata. - Mnie rekordy nie interesują. Przecież we wrześniu mogę odnieść szóste kolejne zwycięstwo, a potem przegrać dwa razy i na mundial nie pojechać - powiedział na łamach "Przeglądu Sportowego" selekcjoner biało-czerwonych.

- Szczerze przyznam, że nie analizowałem sytuacji w innych grupach. Zawsze interesuje mnie najbliższy mecz mojej drużyny. Trzeba liczyć na siebie i nie oglądać się na boki - stwierdził Janas.

Reklama

- Liczenie na innych nie wychodzi na zdrowie. Przykład? Ostatnie eliminacje mistrzostw Europy. Czekaliśmy na planowe zwycięstwo Szwedów nad Łotyszami i... nie doczekaliśmy się - przypomniał "Janosik".

- Najlepiej byłoby wygrać grupę, a szanse na to są. Ale ja muszę myśleć o meczu z Austrią, a nie kombinować, czy i ile punktów Anglia może stracić w Belfaście i Cardiff. Na dziś są trzy drogi prowadzące do Niemiec - awans z pierwszego lub drugiego miejsca w grupie oraz baraże, których postaramy się uniknąć. Bo to loteria. Wystarczy wspomnieć, jak bity faworyt Turcja przegrał je w ostatnich kwalifikacjach do finałów Euro z niedocenianą Łotwą - dodał selekcjoner reprezentacji Polski.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: selekcjoner | reprezentacja Polski | Paweł Janas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje