Engel: Zakończyć mit Anglików

Jerzy Engel cztery lata temu wprowadził reprezentację Polski do finałów mistrzostw świata w Japonii i Korei Południowej. Teraz ta sama sztuka, w równie imponującym, jeśli w nie lepszym stylu, udała się Pawłowi Janasowi.

Obecnego opiekuna biało-czerwonych czeka ostatni egzamin - pojedynek z Anglią na wyjeździe. Polakom nigdy nie udało się wygrać w ojczyźnie futbolu. Engel wierzy, że uda im się to tym razem.

Reklama

- Środowe spotkanie w Manchesterze nie będzie miało już większego znaczenia. Jakby pan zmotywował reprezentantów Polski, aby nie powtórzyła się sytuacja sprzed czterech lat, gdy trzy dni po wywalczeniu awansu biało-czerwoni przegrali z Białorusią 1:4?

- Mecz z Anglikami będzie zupełnie innym pojedynkiem. Wtedy Białoruś walczyła jeszcze o drugie miejsce w grupie, my już nie graliśmy o nic, stąd nasi rywali byli bardzo mocno zmotywowani. Teraz zarówno Polacy, jak i Anglicy już zapewnili sobie awans, można więc mówić o swoistym meczu przyjaźni. Poza tym wielu polskich zawodników, poza Borucem, Żurawskim i Rasiakiem, marzy o grze na Wyspach, dlatego będą chcieli się pokazać w Manchesterze z jak najlepszej strony trenerom klubów, w których zamierzają w przyszłości występować. Wiemy, że kilku z nich ma już propozycje z Anglii np. Baszczyński.

Przed takim spotkaniem nie trzeba więc nikogo motywować. Sam występ na takim obiekcie, jakim jest "Teatr Marzeń" powoduje, że człowiek czuje się inaczej, lepiej. I tak będą czuć się nasi piłkarze wychodząc na boisko. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat zagramy z Anglią bez presji wyniku, która pętała nam nogi, dlatego mam nadzieję na dobre widowisko.

- W środę za kartki nie zagra Beckham, kontuzjowani są Gerrard i Campbell. Czy to wystarczy, abyśmy wygrali w "jaskini lwa"?

- Jan Tomaszewski ostatnio w wywiadzie dla jednej z gazet brytyjskich powiedział, że Eriksson "rozwalił" całą reprezentację Anglii, zepchnął ich futbol do tyłu i z taką grą to nie mają szans na mistrzostwach świata. W tej reprezentacji doszło do wielkich zmian, ale na gorsze, pojawiły się kontuzje i jak widać nawet w Anglii, gdzie jest kopalnia piłkarskich talentów, gdzie jest wielu znakomitych graczy, może być kłopot z zastąpieniem kilku podstawowych zawodników.

Polska stoi więc przed ogromną szansą, aby raz na zawsze zakończyć mit Anglików i pokonać ich na własnych "śmieciach".

- Jakie miałby pan ostatnie uwagi do zawodników tuż przed ich wyjściem na boisko?

- Żeby grać o zwycięstwo od pierwszej minuty nie patrząc na to, co zrobią Anglicy. Zwykle podporządkowywaliśmy się stylowi rywala i patrzyliśmy na to, co on gra, a jak traciliśmy bramkę, to już nie było czasu na odrobienie straty. Chciałbym, żebyśmy w środę zagrali ofensywnie, żeby na boisko wyszedł zespół, który wie, czego chce i od początku do końca wierzy w zwycięstwo. Wtedy będziemy mieli szansę pokonać Anglików.

Zobacz zdjęcia polskich fanów z Manchesteru!

Spacer po Manchesterze - GALERIA ZDJĘĆ

Dowiedz się więcej na temat: mity | biało | boisko | engel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje