Dziekanowski: Nie jestem pijakiem

Dariusz Dziekanowski od dwóch miesięcy jest na urlopie. Jednak teraz asystent trenera polskiej reprezentacji piłkarskiej chce wrócić do pracy.

"Decyzja zależy do Beenhakkera, PZPN i mojego zdrowia. Mi bardzo zależy" - powiedział w "Dzienniku".

Reklama

Niektóre media pisząc o nieobecności "Dziekana", jako powód podały problemy z alkoholem. Sam zainteresowany wszystkiemu zaprzecza. "Ludzie kochani, przecież gdybym był takim pijakiem i alkoholikiem, jakiego ze mnie zrobiono, ktoś by to zauważył w reprezentacji albo wcześniej w reprezentacji młodzieżowej. Zrobiono mi jakieś zdjęcie w samochodzie i zbudowano całą historię" - powiedział.

"Dlaczego nikt nie zadał sobie trudu, aby pojechać do szpitala i sprawdzić, na jakim oddziale przebywam, jakie zabiegi przechodziłem, u jakich lekarzy. Doktora Grzywocz zaaplikował mi rezonans magnetyczny, brałem zastrzyki od Stasia Machowskiego, zabiegi u pana Somowa. Do tego cztery tygodnie rehabilitacji. W dokumentacji są wszystkie daty, godziny. Można to sprawdzić" - dodał.

Nie mając sobie nic do zarzucenia Dziekanowski chciałby wrócić do pracy z kadrą. "Zależy to jednak od kilku rzeczy. Od decyzji selekcjonera, od mojego zdrowia, od PZPN" - stwierdził.

INTERIA.PL/Dziennik
Dowiedz się więcej na temat: zdrowie | PZPN | Dariusz Dziekanowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje