Dudek powoli traci cierpliwość

Jerzy Dudek zapowiedział, że albo wróci do bramki Liverpool FC, albo podczas najbliższego "okienka" transferowego będzie szukał nowego pracodawcy.

- Zbliżają się mistrzostwa świata, muszę więc grać. Gdybym nie pojechał do Niemiec, byłaby to dla mnie katastrofa - powiedział 32-letni zawodnik stacji BBC.

Reklama

- Muszę porozmawiać z menedżerem Rafaelem Benitezem o mojej przyszłości. Teraz wszystko zależy od niego. Jeśli da mi tylko szansę zrobię co w mojej mocy, aby ją wykorzystać. W innym wypadku będę szukał nowego pracodawcy - dodał polski bramkarz.

Dudek w maju został bohaterem "The Reds", kiedy głównie dzięki niemu podopieczni Beniteza wygrali finał Ligi Mistrzów, po serii rzutów karnych, z AC Milan. Potem jednak Polak nabawił się kontuzji ramienia, a jego miejsce w składzie zajął rodak menedżera, sprowadzony w lipcu Jose Reina. - Teraz jestem już zdrowy i zrobię wszystko, aby odzyskać miejsce bramce Liverpool FC. Dla piłkarza grającego na mojej pozycji siedzenie na ławce jest szczególnie trudne, a Paweł Janas, selekcjoner reprezentacji Polski, zapowiedział, że jeśli nie będę występował w klubie, to będzie ciężko mi wywalczyć miejsce w składzie biało-czerwonych - dodał.

Dowiedz się więcej na temat: pracodawcy | cierpliwość | Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje