Dudek: Nie chcem, ale muszem

- Chyba dostanę od trenera Janasa szansę i na samą myśl o tym występie wszystko we mnie gra i śpiewa - powiedział na łamach "Super Expressu" Jerzy Dudek, który prawdopodobnie zagra reprezentacji Polski w niedzielnym meczu z Ekwadorem, ale nie od pierwszej minuty. W podstawowym składzie wybiegnie Artur Boruc.

Dudek wyleczył kontuzje łokcia, ale nie pomogło mu to w powrocie do składu FC Liverpool. Siedzenie na ławce rezerwowych "The Reds" nie interesuje Polaka. Wszystko wskazuje na to, że w przerwie zimowej Dudek opuści Anfield Road. Według "SE" polskim bramkarzem zainteresowane są kluby Bundesligi.

Reklama

- Choć to niejedyny trop. Mój menedżer, Jan de Zeeuw, prowadzi rozmowy w sprawie transferu. Nie interesuje mnie siedzenie na ławie w Liverpoolu. Muszę się przygotować do finałów mistrzostw świata, czyli grać co tydzień w lidze - tłumaczył Dudek.

Po finałowym meczy Ligi Mistrzów w Stambule Dudek cieszy się ogromną sympatią kibiców Liverpoolu.

- Właśnie dlatego chciałbym dalej grać w tym klubie. Ale cóż robić? Zapewne w styczniu się z nim pożegnam. Jakby powiedział prezydent Wałęsa: "Nie chcem, ale muszem" - dodał Dudek.

INTERIA.PL/Super Express
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje