Dudek: Łatwo się nie poddam

- Wierzę, że wreszcie po kontuzji nie ma już śladu. We wtorkowym meczu rezerw FC Liverpool z rezerwami Wigan (2:0) obroniłem kilka strzałów, dwa razy zderzyłem się z napastnikami rywali, nie bałem się rzucać do piłki, a ból ręki się nie odezwał - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" Jerzy Dudek.

- Potrzebuję teraz jak największej liczby meczów, bo od sierpniowego sparingu z Bayerem Leverkusen do wtorku nie grałem ani razu - dodał Dudek, który nie zamierza bez walki oddać miejsca w podstawowym składzie reprezentacji Polski Arturowi Borucowi. Bramkarz "The Reds" liczy, że zagra w dwóch listopadowych meczach towarzyskich biało-czerwonych (rywale Polaków jeszcze nie są znani - przyp.red.).

Reklama

- Nie sądzę, by menedżer Rafael Benitez brał mnie pod uwagę przy ustalaniu składu na sobotni mecz z Fulham, ale przed końcem grudnia postaram się wywalczyć miejsce w podstawowym składzie. Jeśli się nie uda, poproszę menedżera o rozmowę, bo do mistrzostw świata chce się przygotować na boisku a nie na ławce rezerwowych. Oczywiście, że czuję na plecach oddech konkurentów do miejsca w polskiej bramce. Jestem przyzwyczajony i łatwo się nie poddam. A na pytanie, kto jest bramkarzem numer jeden w reprezentacji - odpowiadam, że wie to tylko trener Paweł Janas - podkreślił Dudek.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje