Beenhakker postawił na nazwiska

Leo Beenhakker nikogo nie zaskoczył i chyba za bardzo nie mógł, bo w ciągu ostatniego miesiąca w Polsce nie pojawił się żaden utalentowany piłkarz.

Holenderski selekcjoner reprezentacji Polski postawił na sprawdzonych graczy, którzy wygrali eliminacje do mistrzostw świata. Powołania na mecz z Danią dostali głównie zawodnicy z lig zagranicznych. Jednak kilku z nich nie gra w swoich klubach. Niektórzy nie rozpoczęli nawet sezonu ligowego, a już grzeją ławę i myślą o kolejnej przeprowadzce.

Reklama

Obawiam się, że opieranie reprezentacji o wiecznych rezerwowych może źle się skończyć dla samego selekcjonera. Wariant z wystawianiem do gry zawodników niewystępujących w klubach sprawdzano już wiele razy i za każdym razem najsłabsi na boisku byli właśnie zagraniczni rezerwowi.

Beenhakker twierdzi, że wybrał najlepszych polskich piłkarzy, którzy wygrali poprzednie eliminacje. Widocznie selekcjoner obejrzał kilka kaset ze spotkań z Austrią, Walią, Irlandią Północną i Azerbejdżanem, a może zapomniano mu przekazać materiał z meczów z Litwą, Wyspami Owczymi czy Kolumbią. W każdym razie powołania Holendra na mecz z Danią, wskazują jednoznacznie, że na razie postawił na najgłośniejsze nazwiska, a nie na aktualnie najlepszych polskich piłkarzy.

O personaliach za wiele nie ma co się rozpisywać, choć brak w kadrze Artura Boruca i Bartosza Bosackiego prowokuje do głębszego zastanowienia się. Bramkarz Celtiku był przecież mocnym punktem (w słabej drużynie) podczas występu biało-czerwonych na mundialu, a obrońca Lecha Poznań był strzelcem jedynych bramek dla Polski na niemieckich boiskach.

Nie podejrzewam Beenhakkera, że wpływ na jego decyzję o obsadzie pozycji bramkarza miał Jan de Zeeuw, menedżer Jerzego Dudka. Jednak takich nieczystych skojarzeń selekcjoner musi unikać jak ognia. Kibice bowiem nie są głupi i ślepi, a czasami nawet oglądają sparingowe mecze Liverpoolu w Eurosporcie...

Mecz z Danią będzie jedynym sprawdzianem przed pierwszym meczem eliminacji do mistrzostw Europy. Na eksperymenty Beenhakker nie ma już czasu. Ewentualna porażka w marnym stylu w Odense, może sprowadzić na niego ogromną falę krytyki, która z pewnością odbije się w spotkaniu o punkty przeciwko Finlandii (2.09).

Andrzej Łukaszewicz

Dowiedz się więcej na temat: mecz | selekcjoner | nazwiska | beenhakker

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje