Asystent Leo: W powołaniach nihil novi!

"Bagaż doświadczeń i skarbnica wiedzy piłkarskiej" - to definicja stopera Jacka Bąka wymyślona przez asystenta Leo Beenhakkera - Bogusława Kaczmarka. - Mamy pięć dni treningowych przed Portugalią. Byle wszyscy stawili się na nie cali i zdrowi. Jacek też - mówi "Bobo".

INTERIA.PL: Czy sztabu trenerskiego nie zaniepokoiła gra obronna Polaków w meczu z Rosją?

Reklama

Bogusław Kaczmarek, asystent trenera reprezentacji Polski: - Najważniejsze jest jedno - nawet jak coś niedomaga, organizm choruje, to w przerwie następuje diagnoza choroby, podane są właściwe leki i natychmiast widać tego efekty. Mecz z Rosją przypominał mi lutowy sprawdzian ze Słowacją, w którym do przerwy też przegrywaliśmy dwubramkowo. W Moskwie w pierwszej połowie byliśmy równie nieskuteczni. A w przerwie nastąpił właściwy couching. I później doprowadziliśmy do wyrównania tak samo jak ze Słowacją. W obu spotkaniach mieliśmy tez kolejne szanse na zdobycie zwycięskiej bramki.

Nie zmartwiło was to, że nie udał się test dla bramkarzy, bo Tomasz Kuszczak wynudził się między słupkami, a Artur Boruc przy obu golach nie miał nic do powiedzenia?

- Gdybyśmy mogli przewidzieć scenariusz meczu, to zamienilibyśmy bramkarzy i to Tomek by bronił w pierwszej połowie, gdyż co do klasy, umiejętności Artura jesteśmy przekonani. A jak możemy ocenić Tomka po spotkaniu z Rosją? Nie wpuścił żadnej bramki, w dwóch - trzech sytuacjach zachował się na przyzwoitym poziomie. Natomiast Rosjanie w drugiej połowie już nie oddychali i Tomek w związku z tym prawie nie miał roboty.

Czy przed ważnymi meczami z Portugalią i Finlandią nie boi się pan o dyspozycję Jacka Bąka? To piłkarz wielce zasłużony dla naszej kadry, ma spore doświadczenie, potrafi się ustawić, pokierować kolegami. Ale szybkości mu brakuje i to widać coraz bardziej. Aż strach pomyśleć, jak będą wyglądały jego pojedynki z Cristiano Ronaldo.

- Nie tylko ja, ale i nasz szef - trener Beenhakker, bierzemy to pod uwagę. Proszę zauważyć, że Jacek znalazł się w innej sytuacji, niż reszta kadrowiczów. Przez rok był w Katarze, gdzie w trudnych warunkach grał w piłkę i nie powiem, by robił to dla przyjemności. Teraz trafił do ligi austriackiej, a poziom jej w porównaniu do katarskiej to już mała różnica. Teraz forma Jacka nie mogła być najwyższa, gdyż w jednym ze sparingów w barwach Austrii spadł na plecy i skutki tego odczuwał do niedawna. Wysunął mu się dysk, więc przez 15 dni w ogóle nie trenował, tylko się leczył. Raptem po tej terapii wszedł układ meczów takich, że jak zagrał w meczu Pucharu UEFA z Jabloncem, a póżniej z Mattersburgiem, mecz Rosja - Polska i ostatni sobotni z Altach. Po tak długiej pauzie mecze się mu skumulowały. Pod wpływem tych obciążeń ból kręgosłupa nie pozwolił mu zademonstrować pełni walorów. Ale przecież nikt Jacka nie kasuje! Jacek zgłosił bóle w przerwie, lekarz to potwierdził, dokonaliśmy zmiany. W czwartek czeka go rewanż w ramach Pucharu UEFA z Jabloncem, później mecz ligowy i widzimy się na kadrze! Jacek to jest bagaż doświadczeń i skarbnica wiedzy piłkarskiej.

Dowiedz się więcej na temat: Bogusław Kaczmarek | mecz | bagaż | asystent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje