Armenia - Polska o godz. 18. Zapowiedź meczu o mundial

​Dla Armenii to mecz tylko o honor, szanse wyjazdu na mundial straciła już dawno. Adam Nawałka i jego załoga mają plan i desperację, by go zrealizować: przypieczętować zwycięstwo w grupie E eliminacji. Drogą do tego jest tylko zwycięstwo w Erywaniu - pisze w korespondencji z Armenii wysłannik Interii Michał Białoński. Początek meczu o godz. 18, transmisja w Polsacie i Polsacie Sport. Relacja na żywo w Interii.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Armenia - Polska

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Orły Adama Nawałki właśnie w Erywaniu mogą wywalczyć awans na rosyjski mundial, ale oprócz pokonania gospodarzy, muszą liczyć na remis Czarnogóry z Danią. Nasi piłkarze najpierw muszą zrobić swoje, a o wyniku drugiego meczu dowiedzą się będąc w powietrzu, w podróży powrotnej.

Selekcjoner "Biało-Czerwonych" przed dzisiejszym meczem miał nie tylko dobre informacje, jak powrót do formy, dzięki grze w klubach Grzegorza Krychowiaka i Jakuba Błaszczykowskiego. Nie brakowało też problemów do rozwiązania, rycerzy do odbudowania. Mentalnego czy fizycznego. Michał Pazdan przyjechał na zgrupowanie w roli kozła ofiarnego, któremu przypisywano sporą część winy za porażkę Legii z Lechem, a jeszcze bardziej podcinającym skrzydła doświadczeniem dla "Pazdka" był z pewnością atak pseudokibiców na zespół. 

Z kolei spokój Kamila Grosickiego zburzyło krążące w sieci jego zdjęcie z Tomaszem Hajtą, z kasyna, w jakim mieli być w nocy z niedzieli na poniedziałek. Osoby, które badały tę sprawę, wywnioskowały, że fotografia pochodziła z 2015 r., ale dla wielu twitterowiczów "Grosik" i tak był winny.

Nawałka pokazał, że potrafi zarządzać problemami, choćby aferą alkoholową, po której Orły rozbiły w Bukareszcie Rumunię, a "TurboGrosik" był jednym z bohaterów.

Jeśli chodzi o przygotowanie mentalne, wszyscy nasi piłkarze powinni prezentować najwyższy poziom. Nie tylko dlatego, że eliminacje weszły w decydującą fazę, ale przecież mają również świeżo w pamięci zimny prysznic z Kopenhagi (przegrana 0-4 z Danią).

- Nie zaprzątam sobie głowy tym, jak będziemy fetować ewentualny awans. Dla mnie liczy się tylko mecz z Armenią - podkreślał Łukasz Fabiański, który przed rozpoczęciem zgrupowania wyjątkowo bronił nie dostępu do bramki, tylko swoich racji w "Lidze+ Extra".

Armenia w Polsce i nie tylko u nas jest dość anonimowym krajem i po rozpadzie Związku Sowieckiego, gdy odzyskała niepodległość, wielu myliło ją z sąsiadującym Azerbejdżanem. Przeciętnemu zjadaczowi chleba kojarzy się z byłą gwiazdą Borussii Dortmund, obecnie grającą w Manchesterze United -  Henrichem Mchitarjanem, ale jeszcze lepiej ten niewielki, trzymilionowy kraj rozsławił amerykańsko-ormiański muzyk i poeta Serj Tankian. Tankian skutecznie, zarówno z grupą "System of a Down", jak i w twórczości solowej nagłaśnia światowej młodzieży ludobójstwo, dokonane na Ormianach przez Turków i Kurdów w latach 1915-1917, w wyniku którego zgładzono 1,5 mln osób.

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie eliminacji MŚ!

Ormianie, przed dzisiejszą konfrontacją, mają swoje problemy, głównie związane z brakiem pauzujących za żółte kartki Warazdata Harojana i Gaela Andoniana. U nas wielką niewiadomą jest lewa obrona: kontuzja wykluczyła Artura Jędrzejczyka, a Maciej Rybus jeszcze na początku zgrupowania zmagał się z lekkim urazem i jego dyspozycja nie musi być optymalna, nawet jeśli będzie w stanie zagrać przez 90 minut. Trener Nawałka ma w odwodzie Thiago Cionka, który grywał na lewej. Może tam wystawić nawet Bartosza Bereszyńskiego.

Pod nieobecność Arkadiusza Milika ustawienie 1-4-4-2 raczej nie wchodzi w grę. Dlatego zagramy najpewniej z jednym napastnikiem Robertem Lewandowskim, za którego plecami będzie Piotr Zieliński, a dalej duet bardziej defensywnych: Krychowiak - Karol Linetty, choć i "Krycha" może wspomóc ofensywę. W ostatnich meczach Premier League pokazał, że potrafi posyłać podania otwierające drogę do bramki.

Polacy muszą uważać na prostopadłe i krzyżowe podania, jakie ze środka murawy potrafią posyłać Malakjan z Mchitarjanem, a także na agresywne próby odebrania piłki tuż po jej stracie, wysoko na połowie rywala - to groźna broń Ormian. Henrich potrafi też rozegrać akcję zbudowaną podaniami bez przyjęcia, wymianą ich z naturalizowanym Brazylijczykiem Pizzellim.

Ormianie mają tylko sześć punktów. Ich szczytowym osiągnięciem w tych eliminacjach było pokonanie Czarnogóry 3-2, gdyż odrobili straty 0-2 po I połowie. To był pierwszy mecz trenera Artura Petrosjana i ten jeden jedyny raz zadziałał efekt nowej miotły. W następnej kolejce pokonali u siebie najsłabszy w grupie Kazachstan 2-0, a później było tylko gorzej: przegrane - 1-4 w Podgoricy z Czarnogórą, u siebie 1-4 z Danią i w Bukareszcie 0-1 z Rumunią.

Co ciekawe, dzisiejszy selekcjoner Ormian Petrosjan strzelił nam gola, w z remisowanym w 2001 r. 1-1 spotkaniu w ramach eliminacji MŚ 2002 r. Naszej ekipie prowadzenie wtedy dał już w 4. min Radosław Kałużny, a kadrę prowadził Jerzy Władysław Engel.

Dzisiaj groźną bronią Polaków mogą być stałe fragmenty gry, zwłaszcza rzuty wolne z wejściami Kamila Glika. Rywale kryją strefą, a nie indywidualnie wchodzących przed bramkę rywali.

- To jest krycie śmiertelne: "ja patrzę na ciebie, ty patrzysz na mnie", a nikt nie kryje rywala - trafnie zauważył komentator Polsatu Sport Tomasz Hajto.

Na trybunach monumentalnego Stadionu Republikańskiego, który nosi imię zamordowanego w parlamencie, w 1999 r. premiera kraju Wazgena Sargsjana, zasiądzie niespełna 14 tys. ludzi, spośród których 700 będzie Polakami. Nie ma waśni między kibicami obu reprezentacji, więc na trybunach powinno być spokojnie.

W samo czwartkowe południe nad Erywaniem promienie słońca poprawiły humory wszystkim. Oby nastroiły do dobrego występu także Orłów Nawałki.

Z Erywania Michał Białoński 

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Armenii | reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje