Arkadiusz Onyszko: To od nas powinni się uczyć, jak szkolić bramkarzy

Na pozycji bramkarza selekcjonerzy reprezentacji Polski nigdy nie mogli narzekać na niski poziom. - Tak naprawdę to do nas powinni przyjeżdżać trenerzy z całego świata i patrzeć, jak się pracuje z bramkarzami – mówi w rozmowie z Interią były golkiper „Biało-czerwonych” Arkadiusz Onyszko.

W ostatnim starciu reprezentacji Polski w eliminacjach do mistrzostw świata, trener Adam Nawałka zdecydował się na zmianę bramkarza i zamiast Łukasza Fabiańskiego postawił na Wojciecha Szczęsnego. Wielu ta decyzja zdziwiła, ponieważ do tej pory Fabiański nigdy w bramce reprezentacji nie zawodził i cały czas regularnie gra w klubie.

Reklama

Wojciech Szczęsny stanął między słupkami i też jednak nie dał plamy. Bramkarz ma zresztą za sobą fantastyczny sezon, który zaowocował transferem do Juventusu Turyn. Bez wątpienia trener Nawałka miał jednak przed sobą piekielnie trudną decyzję. Zmiany na tej pozycji w naszej kadrze, to od lat ciężki ból głowy dla selekcjonerów.

- Byłem zaskoczony zmianą Fabiańskiego, ale znam osobiście i trenera Nawałkę, i trenera bramkarzy Jarosława Tkocza. Sztab reprezentacji spotyka się prawie co tydzień w Warszawie. Na co dzień monitorują wszystkich zawodników. Z bramkarzami jest ciężko, nie wolno ich tak często zmieniać. Oni zaryzykowali, bo jakby Szczęsny popełnił jakiś błąd, to prasa by się o tym rozpisywała. Widać jednak, że wiedzą, co robią. Są mega dobrze przygotowani, świetnie mają opanowany monitoring, wszystko analizują, rozmawiają. Bardzo ciężko pracują. Broni w danym momencie bramkarz, który jest w najwyższej formie - mówił Arkadiusz Onyszko i dodawał:

- Dla mnie na poziomie reprezentacji wszyscy bramkarze są równi. Może decydować forma dnia i wtedy trener podejmuje decyzję. Jeżeli mówimy ogólnie o bramkarzach, to od dobrych paru lat, mamy naprawdę wielu fantastycznych zawodników, którzy prezentują klasę światową. Trzeba głośno o tym powiedzieć.

Każdy z obecnych bramkarzy reprezentacji gra w zagranicznym klubie i jest jego podstawowym zawodnikiem. Na tej pozycji, Polska naprawdę wyróżnia się za granicą. Pokazywały to przypadki takich piłkarzy, jak chociażby swego czasu Jerzy Dudek. Wielu bramkarzy już w młodym wieku jest wychwytywanych przez zagraniczne drużyny. Teraz można tutaj przytoczyć chociażby przykłady Bartłomieja Drągowskiego (AC Fiorentina) czy Marcina Bułki (Chelsea Londyn).

Bramkarze wyjeżdżają i prędzej czy później grają w podstawowych jedenastkach. Spora część z nich zresztą na wysokim poziomie. Znacznie trudniej przychodzi to zawodnikom z pola. Bramkarze mają łatwiej?

- Moim zdaniem jest mega ciężko wyjechać bramkarzowi do dobrej drużyny. Jak przyjdzie do jakiegoś zachodniego klubu, to walczy o miejsce na jednej pozycji. My natomiast mamy Szczęsnego, do niedawna był Artur Boruc, Fabiański, Skorupski. Tak naprawdę to do nas powinni przyjeżdżać trenerzy z całego świata i patrzeć, jak się pracuje z bramkarzami - twierdzi Onyszko.

- Niedawno kończyłem kurs "UEFA Goalkeeper" w Białej Podlaskiej dla bramkarzy i tam przyjechał na przykład Pat Bonner (legendarny bramkarz Celtiku - przyp. red.). On organizuje te wszystkie kursy i dobrze, że do nas trafił. Na kursie w Polsce byli tacy zawodnicy, jak Józef Młynarczyk, Piotr Wojdyga - wielu fantastycznych, byłych bramkarzy. To my powinniśmy jeździć od czasu do czasu i pokazywać, jak się pracuje z bramkarzami, żeby osiągali sukces - podkreślał Onyszko.

Warto jednak mieć na uwadze, że obecni bramkarze reprezentacji Polski młodo wyjechali za granicę. Łukasz Skorupski i Łukasz Fabiański mieli po 22 lata, kiedy ten pierwszy dołączył do Romy a drugi do Arsenalu. Wojciech Szczęsny do akademii "Kanonierów" trafił natomiast w wieku zaledwie 16 lat. To oczywiście nie odbiera zasług trenerom, którzy trenowali ich w Polsce, ale też pokazuje, że za granicą nabierali doświadczenia już w młodym wieku.

Bramkarze reprezentacji grają regularnie w klubach, ale wskoczyć między słupki w kadrze jest im bardzo ciężko. Kiedy jednak już to robią, zazwyczaj nie zawodzą. To pokazuje, jak wielka siła drzemie na tej pozycji w ekipie "Biało-czerwonych". Trener Nawałka ma w czym wybierać, ale musi dokonywać naprawdę trudnych wyborów. Poziomu i klasy naszym bramkarzom odmówić bowiem nie można.

Adrianna Kmak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje