Anglia - Polska: Fornalik: Naszym problemem są wyniki, a nie gra

- Na Wembley trzeba strzelać bramki, by myśleć o korzystnym wyniku. Panie redaktorze, ja przypomnę, że mieliśmy trzy stuprocentowe sytuacje - powiedział po meczu Anglia - Polska (2-0) selekcjoner Waldemar Fornalik.

- Można to podsumować jednym zdaniem: ten mecz jak całe eliminacje - powiedział Fornalik na antenie TVP. - Jak dodał, "było wiele takich spotkań, po których mieliśmy poczucie, że stać nas było na więcej".

Reklama

Selekcjoner stwierdził, że "na Wembley trzeba strzelać bramki, myśląc o dobrym wyniku".

- Graliśmy z Anglią, czołowym zespołem w Europie. Przy grze z takim rywalem trudno nie popełnić błędów - powiedział opiekun "Biało-czerwonych". - Stworzyliśmy trzy sytuacje, po których bramki powinny paść.

- Wiedzieliśmy, że Anglicy prowadzą wiele akcji przez Leightona Bainesa i założenie było takie, żeby go neutralizować. Byliśmy na to przygotowani, ale nie poradziliśmy sobie z tym - powiedział szkoleniowiec.

- Uważam, że grając na Wembley dużo atakowaliśmy i ja podziękowałem piłkarzom za dobry mecz - podkreślił Fornalik.

- Stać nas było na więcej. I na Wembley, i w całych kwalifikacjach. Miejsce dające prawo gry w barażach było w naszym zasięgu, tylko trzeba było wygrać w Macedonii, z Czarnogórą u siebie i zremisować w Londynie - stwierdził trener reprezentacji.

- Już po kilku meczach, kiedy pojawiły się spekulacje na mój temat, mówiłem, że czuję się na siłach, by nadal prowadzić reprezentację. I zdania nie zmieniam. Wielu nowych zawodników dostało szanse, uważam, że obrana droga jest właściwą. Może nie wyniki, bo tych zabrakło, ale postawa drużyny pokazuje, że wiemy, co robimy - powiedział Fornalik. 

Po meczu powiedzieli także:

Roy Hodgson (trener reprezentacji Anglii): "Jestem całkowicie usatysfakcjonowany. Ta grupa nie była łatwa. Czarnogóra i Polska pokazały, że są niebezpiecznymi przeciwnikami zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. W pierwszej połowie przeprowadziliśmy kilka fantastycznych akcji, dobrze pracowaliśmy, a potem kontrolowaliśmy mecz. Odkryciem okazał się Andros Townsend, który cały czas grał dla drużyny. Teraz będzie na nim ciążyć wielka presja, ale to chłopak zrównoważony i poradzi sobie. Pracujemy razem od 18 miesięcy, nasz styl gry zmieniał się. Robimy cały czas postępy i mam nadzieję, że tak będzie dalej".

Robert Lewandowski: "Od początku eliminacji nam nie szło, tak samo je zakończyliśmy. Ciężko mi wytłumaczyć, dlaczego piłka nie wpadła dzisiaj do bramki Anglików. Daliśmy z siebie wszystko, co mieliśmy. Oczywiście, pozostaje niedosyt. Było kilka sytuacji - przy zimnej krwi i lepszym wykończeniu mogliśmy zdobyć bramkę. Walczyliśmy do końca, ale się nie udało. Cóż, trzeba patrzeć w przyszłość i jak najlepiej przygotować się do kolejnych eliminacji. Zrobić coś, żeby było lepiej".

Adrian Mierzejewski: "Ciężko mi oceniać swój występ na gorąco po meczu. Przegraliśmy kolejne spotkanie w eliminacjach. Nie ma co się oszukiwać, byliśmy słabszym zespołem. Szkoda niewykorzystanych sytuacji, ale to w tych eliminacjach normalne. Prawie w każdym meczu mamy okazje, ale później tracimy bramkę i ostatecznie ustępujemy rywalom. Szkoda, ponieważ dzisiaj mogliśmy powalczyć choćby o punkt dla tych licznych kibiców, którzy przyszli na stadion, a także dla wszystkich przed telewizorem".

Mateusz Klich: "Czujemy niedosyt, ponieważ powinniśmy co najmniej zremisować. Mieliśmy swoje sytuacje, ale brakowało skuteczności. Na przykład ja mogłem wykorzystać swoją okazję".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje