Wybory prezesa PZPN

​Kulisy, w jakich nastąpiła rewolucja w polskiej piłce

Kto wie, czy za kilkadziesiąt lat piątkowego Walnego Zgromadzenia PZPN nie będziemy porównywać do Sejmu, który uchwalił Konstytucję 3-go Maja. Zbigniew Boniek nie zaczął jeszcze naprawy piłki, ale stworzył zarząd ponad podziałami, któremu powinno się udać wyprowadzić nas na prostą.

W reformowaniu polskiej piłki dyplomacja i łowy wzięły górę nad siłowymi rozwiązaniami w stylu kilofem i młotkiem. Trzy rządy chciały naprawić futbol przy pomocy kuratorów i żadnemu z nich nie udało się osiągnąć takiego efektu, jak tym 61 delegatom PZPN-u, którzy postawili na Zbigniewa Bońka.

Reklama

Boniek zdobył się na ruchy obce polskim politykom, którzy tak chętnie opluwają polską piłkę. Zaprosił do współrządzenia jednego z groźniejszych rywali, zrobił to w minutę po zwycięstwie.

Ludzi z PZPN-u określaliśmy  dotychczas "leśnymi dziadkami", "betonem", czy nawet "żelbetonem", którego nic nie rusza. Tymczasem na sali w Sheratonie rozsądek zwyciężył i zamiast lansowanego przez frakcję postpeerelowską Edwarda Potoka, który miał olbrzymie kłopoty z odczytaniem przygotowanego mu wystąpienia, wybrali rozwój i reformy.

Już słyszę krytykę, że z sukcesu Bońka cieszyli się ci sami ludzie, którzy przed czterema laty fetowali triumf Grzegorza Laty. Dotyczy to zwłaszcza Kazimierza Grenia. A cóż to, szefowi piłki na Rzeszowszczyźnie nie należy się druga szansa, nie może naprawić swego błędu, jakim było popieranie Laty?! Greniowi należą się słowa uznania.

Roman Kosecki obiecywał mu stanowisko dyrektora biura PZPN. Boniek nie chciał dawać mu żadnych obietnic, a jednak postanowił lobbować za nim. Swoje "trzy grosze" dodawał też Stanisław Kogut z małego pierwszoligowego klubu Kolejarz Stróże. - Wiecie, jak macie głosować - agitował do poparcia Bońka sąsiadów. W wypadku Koguta nie było to łatwe, gdyż przecież szef małopolskiego futbolu - Ryszard Niemiec opowiedział się za Edwardem Potokiem i wszystkich namawiał do tego samego.

- Boniek jeszcze nie zrobił żadnego ruchu, ale dzięki samemu faktowi jego zwycięstwa polska piłka już poprawiła swój wizerunek. Boniek zaczyna reformy i taki sygnał pójdzie w świat. Prędzej, czy później w ślad za nim do naszej ligi muszą napłynąć pieniądze - zacierał ręce jeden z ludzi Ekstraklasy SA.

Jedynym smutnym człowiekiem w Sheratonie był Cezary Kucharski, który sporo serca i energii włożył w lobbowanie za Koseckim. Wtajemniczeni twierdzą, że krecią robotę zrobili mu koledzy z PO - Ireneusz Raś i Adam Biernat, którzy w ostatnich dniach zaczęli popierać Potoka. Gdy zapytałem o to Rasia, zaprzeczył.

- Gdybyśmy mieli o kilka głosów więcej przed drugą turą, to wybory mogłyby się rozstrzygnąć inaczej - uważa Kucharski.

Biznes, rodzina, ukochany wnuk Mateo, golf, bieganie, tenis - życie Zibiego było dotychczas jak sielanka. Kierowanie PZPN-em skomplikuje je z pewnością. Zaryzykował, postanowił chwycić byka za rogi, zmierzyć się z gigantycznymi problemami, które wynikają z zaniechań ostatniego 20-lecia. Będę trzymał kciuki, żeby mu się powiodło.

O godz. 8:20 w piątek Boniek wybiegł z Sheratonu, by na godzinnym treningu podtrzymać dobrą formę. Zaczął w ten sposób swój maraton, który będzie o wiele cięższy od tych moich 42-kilometrowych. Zajmie mu co najmniej cztery lata, a jeśli da satysfakcję wszystkim, których łączy miłość do piłki, zostanie przedłużony o kolejną kadencję.

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Boniek | Zbigniew Boniek | PZPN | prezes PZPN | wybory prezesa PZPN
Najlepsze tematy