Artur Kozłowski: Pamiętam ciarki na plecach, ale nogi niosły

- Wiatr w zeszłym roku rozdawał karty na całej trasie. Na finiszu ciarki przechodziły po plecach i nogi same niosły do mety - wspomina w rozmowie z Interią Artur Kozłowski, mistrz Polski w maratonie i ubiegłoroczny zwycięzca Orlen Warsaw Marathon.

Reklama

Adam Drygalski, Interia: W niedzielę będziesz bronił tytułu mistrza Polski. Z wami jest chyba jeszcze gorzej niż z pięściarzami, bo obrona tytułu jest trudniejsza.

Artur Kozłowski: - W każdej dyscyplinie jest tak, że łatwiej wchodzi się na szczyt, niż się na nim utrzymuje. W myśl zasady "bij mistrza", każdy będzie chciał wygrać ten maraton. To jest tylko sport i każdy ma równe szanse przed biegiem.

Jak wspominasz poprzedni Orlen Warsaw Marathon?

- Wiatr w zeszłym roku rozdawał karty na całej trasie. Na finiszu ciarki przechodziły po plecach i nogi same niosły do mety. Później była wielka radość i euforia, ale też małe zaskoczenie. Bo niewielu spodziewało się, że Polakowi uda się pokonać zawodników z Afryki.

W wywiadzie dla nas powiedziałeś, że rok temu opłaciłeś sobie pacemakera, by osiągnąć jak najlepszy wynik. Skąd taki pomysł?

- W zeszłym roku była inna sytuacja, bo walczyliśmy o minima olimpijskie. Przyświecał mi inny cel - by przebiec w 2:11.30, bo takie było minimum. Chciałem być pewny tego, że osiągnę minimum i dlatego sięgnąłem po pacemakera. Teraz jest inaczej, bo walczę o miejsce, a czas jest drugoplanowy.

Z wytrawnym maratończykiem jest trochę tak, jak z Elżbietą Sommer - zna pogodę na kilka dni naprzód. Jaka prognoza będzie na niedzielę?

- Mam nadzieję, że będzie ok. 8-10 stopni i bezwietrznie. Jak będzie faktycznie, dowiem się pewnie noc przed startem. Zresztą w ubiegłym roku prognozy też były optymistyczne, a wszystko się zmieniło. Poczekajmy i bądźmy dobrej myśli.

Ty w ogóle lubisz biegać po Warszawie? W tym samym dniu jest przecież kilka maratonów, np. w Łodzi.

- Trasa jest bardzo szybko. Jest tylko jeden podbieg, w okolicach piątego kilometra. To główny czynnik tego, że biega się tu szybko. A do tego dużą wagę przywiązuję do kibiców na trasie. Otoczka też jest bardzo ważna. Emocje są na całej trasie. Ci ludzie są i żyją tym biegiem.

Co będziesz robił dzień przed samym biegiem?

- Mało aktywnie spędzam ten czas. Na pewno zrobię lekki rozruch, a potem jedzenie i leżenie w łóżku. Czyli odpoczynek, regeneracja i łapanie energii.

Rozmawiał Adam Drygalski

Dowiedz się więcej na temat: Artur Kozłowski | maraton ORLEN Warsaw Marathon
Najlepsze tematy