Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

Siatkarze przejmują Narodowy

To będzie niesamowita impreza. W czwartek wieczorem stadion PGE Narodowy zamieni się w największą siatkarską świątynię świata. W meczu otwarcia mistrzostw Europy reprezentacja Polski podejmie Serbów. - Prace na stadionie trwają, spodziewamy się ponad 60 tysięcy kibiców naszej kadry - mówi prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk.

Narodowy ugości siatkarzy po raz drugi w historii. Poprzednio, również z Serbią, Polacy grali z okazji otwarcia mistrzostw świata w 2014 roku. Mecz zakończył się gładkim 3:0 dla "Biało-zzerwonych", a mundial skończyliśmy w glorii mistrzów świata. - Bardzo bym chciał, żebyśmy powtórzyli wynik i skończyli turniej na pierwszym miejscu, ale chętnych do wygrania mistrzostw jest więcej - dodaje Kasprzyk.

Przygotowanie piłkarskiego stadionu dla siatkarzy to ogromne przedsięwzięcie. - Największym przeciwnikiem jest czas, bo obiekt przejęliśmy dopiero kilka dni temu. Cały czas trwają prace przy montowaniu dodatkowych trybun na płycie stadionu, ale nie ma zagrożenia, żeby coś było niedopięte na ostatni guzik - podkreśla Kasprzyk.

To gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne. Cały czas na stadionie pracuje około 1000 osób, które zamontuje blisko 3500 ton niezbędnego sprzętu. Oprócz trybun zainstalowane zostaną także 24 ekrany LED o łącznej powierzchni ponad 24 tysięcy metrów kwadratowych.

Mecz Polaków z Serbami ma oglądać z trybun około 63 tysięcy kibiców, nieco mniej niż na rozgrywanym przed trzema laty meczu mistrzostw świata. - Nie chcemy na siłę śrubować wyników, bo ważny jest także komfort oglądania samego spotkania. Co z tego, że postawimy 70 tysięcy krzesełek, skoro nie wszyscy będą widzieć zmagania na parkiecie - tłumaczy Kasprzyk. Czwartkowy wynik i tak będzie absolutnie nieprawdopodobny, jeśli chodzi o ten sport, ale rekordu świata nie uda się pobić, bo został on wyśrubowany do niesamowitych rozmiarów przez Brazylijczyków. W 1983 roku "Canarinhos" zmierzyli się na słynnej Maracanie z ZSRR, a mecz oglądało z trybun 95 887 kibiców.

Czwartkowe spotkanie poprzedzi efektowna ceremonia otwarcia siatkarskiego Euro. - Musimy się zmierzyć z legendą otwarcia z 2014 roku. Była ona absolutnie magiczna. Postaramy się wrócić do tego. Szukaliśmy innych pomysłów, żeby na nowo odkryć siatkówkę. Mogę zdradzić, że podczas ceremonii zabierzemy widzów w niesamowitą podróż. Zabierzemy kibiców naszym statkiem kosmicznym na Volley Planet czyli planetę siatkówki - zdradza reżyser przedsięwzięcia Konrad Smuga.

Na scenie nie zabraknie także tancerzy, o których zadbał Augustin Egurrola. - Wystąpi około 150 osób i 50 dzieci. Choreografia jest bardzo widowiskowa i myślę, że będzie najlepsza w historii - uważa Egurrola. Wszystko mają uwieńczyć występy gwiazd. Cugowscy zaśpiewają hymn polskich mistrzostw "Gra o wszystko", Grzegorz Markowski "Kołysankę dla nieznajomej", a Feel "Pokaż, na co cię stać". 

Wciąż można jeszcze kupić bilety na wyjątkowe widowisko. Niestety, nie ma już najtańszych biletów. Ci, którzy nie mają jeszcze kart wstępu, muszą się liczyć z wydatkiem przynajmniej 250 złotych.

Krzysztof Oliwa

Reklama


Najlepsze tematy