Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

ME siatkarzy. Tomasz Fornal: Lekka trema na pewno będzie

- Lekka trema na pewno będzie - przyznał Tomasz Fornal, jeden z trzech mistrzów świata juniorów w siatkówce, który dostał powołanie do szerokiej kadry seniorów na mistrzostwa Europy, które na przełomie sierpnia i września odbędą się w Polsce.

"Spotkam się przecież z zawodnikami, których 3-4 lata temu, jak byłem jeszcze w gimnazjum czy w liceum, oglądałem w telewizji i się na nich wzorowałem, podpatrywałem poszczególne zagrania. Teraz będę miał możliwość z nimi potrenować, sprawdzić się. Mam do nich ogromny szacunek, ale będę się starał udowodnić, że dostałem powołanie nie tylko dzięki temu, że wygraliśmy mistrzostwa świata, ale dlatego, że coś potrafię i stać mnie na grę na wysokim poziomie także z seniorami" - powiedział Fornal.

Reklama

Tuż po powrocie do Polski z Czech, gdzie w niedzielę "Biało-czerwoni" sięgnęli po złoty medal MŚ w kategorii 21-latków, nie wiedział jeszcze dokładnie, kiedy będzie musiał stawić się na rozpoczynającym się we wtorek wieczorem zgrupowaniu w Spale.

"Mamy dostać kilka dni wolnego, z czego się bardzo cieszę, bo muszę trochę odpocząć. Zamierzamy z Kubą Kochanowskim (kapitan drużyny U21, który też dostał powołanie do kadry seniorów - przyp. red) udać się na krótkie wakacje. Choć siatkówka jest moją wielką pasją, to jednak sezon był bardzo wyczerpujący. Grałem w PlusLidze, później jeszcze w Młodej Lidze, a następnie od razu zacząłem przygotowania z reprezentacją juniorów. Dużo było treningu, mnóstwo gry, z czego się cieszę, ale muszę chwilę odetchnąć" - dodał 20-letni przyjmujący.

Ostatni sezon spędził w Cerrad Czarnych Radom i nie zamierza zmieniać klubu.

"Zostaję w Radomiu na następny sezon. Ten klub spełnił moje oczekiwania, grałem bardzo dużo, wszystkie spotkania w szóstce. Trener Robert Prygiel mi zaufał i bardzo mu za to dziękuję, bo myślę, że niektórzy szkoleniowcy baliby się ryzyka związanego z postawieniem tak mocno na tak młodego zawodnika" - zaznaczył.

Fornal kontynuuje rodzinne tradycje. Jego ojciec Marek w latach 80. i 90. był uznanym ligowcem, rozegrał też ponad 50 spotkań w drużynie narodowej, ale nie wystąpił na żadnej wielkiej imprezie.

"Wiadomo, że dzięki tacie trafiłem na salę, do sportu, do siatkówki wreszcie i dziękuję mu za to przy każdej okazji. On jest moim głównym doradcą i recenzentem. Pomaga wybrać klub, analizuje mecze, podpowiada, ocenia. Czy jest krytyczny? Kiedyś był bardziej. Teraz chyba dostrzega, że jestem na dobrej drodze, robię stałe postępy i zmierzam we właściwym kierunku" - wspomniał.

Reprezentacja prowadzona przez trenera Sławomira Pawlika była niepokonana zarówno w kategorii kadetów, jak i juniorów, sięgając w obu po złoty medal mistrzostw Europy oraz świata. Fornal jednak nie boi się, że po tych triumfach jemu i kolegom zaszumi w głowach.

"Już mniej więcej od roku ciągle nas chwalono, zainteresowanie naszą drużyną było spore. Czy nam to w czymś przeszkodziło? Jak widać nie. Przywieźliśmy złoto z Czech, osiągnęliśmy cel, który sobie założyliśmy. My do szumu wokół nas podchodziliśmy i podchodzimy z pewnym dystansem, choć z drugiej strony wiemy też, ile jesteśmy warci, bo przecież nikomu przez kilka lat nie udało się nas pokonać. Mamy też jednak świadomość, że to dopiero początek naszych karier i nie ma się czym za bardzo podniecać" - podkreślił.

Co stanowi dla niego większą nagrodę za lata treningów - złoty medal MŚ juniorów czy powołanie do kadry seniorów? "Powołanie do reprezentacji narodowej to spełnienie jednego z marzeń z dzieciństwa. Bardzo się z tego cieszę, ale z drugiej strony jednak mistrzostwo świata, złoty medal to wymierny sukces. Oba fakty mają dla mnie wielkie znaczenie i cenię je podobnie" - podsumował Fornal.


Najlepsze tematy