Mistrzostwa Europy siatkarzy 2017 w Polsce

ME siatkarzy. Serbia - Belgia 3:2 w meczu o brązowy medal

Siatkarze Serbii pokonali w krakowskiej Tauron Arenie Belgię 3:2 w meczu o brązowy medal mistrzostw Europy. Dla "Czerwonych Diabłów" miejsce w najlepszej czwórce tak dużej imprezy to i tak historyczny sukces.

Serbowie przyjechali do Polski po złoto i swój plan w pełni realizowali do półfinału z Niemcami, w którym już prowadzili 2:0. Losy rywalizacji odwróciły się po 10-minutowej przerwie między drugim a trzecim setem. Nasi zachodni sąsiedzi wygrali trzy kolejne partie i to oni awansowali do wielkiego finału. Serbom na pocieszenie pozostała walka o brąz. Sreczko Lisinac i Aleksandar Atanasijević zapowiadali walkę do upadłego o najniższy stopień podium. Belgowie byli rewelacją Euro w Polsce, ale w półfinale zostali rozgromieni przed Rosjan 0:3.

Reklama

Na początku spotkania Belgowie wyczyniali cuda w obronie. Ich determinacja wzbudzała zachwyt na trybunach, ale siła ofensywna Serbów w końcu brała górę. Urosz Kovaczević, Drażen Luburić i Nemanja Petrić przełamywali opór rywali. Podopieczni Nikoli Grbicia prowadzili 4:2, 7:2, 8:4. Po przerwie "Czerwone Diabły" odrobiły dwa "oczka", ale szybko ich zapał ostudzili przeciwnicy głównie świetnym blokiem. Belgom wyraźnie brakowało siły ofensywnej. Kłopoty ze skończeniem ataku mieli niemal wszyscy od Sama Deroo przez Tomasa Rousseaux i Brama van den Driesa. Przewaga Serbów wzrosła do siedmiu punktów (17:10). Siatkarze z Bałkanów są zbyt doświadczonym zespołem, żeby takiej szansy nie wykorzystać. Ostatni punkt w tym secie zdobył Marko Podrascanin. Serbowie wygrali inauguracyjną partię wyraźnie 25:17.

Wydawało się, że scenariusz powtórzy się w drugiej odsłonie. Serbowie szybko "odskoczyli" na 7:3. Wtedy w polu zagrywki stanął Simon van de Voorde. Sprawił rywalom mnóstwo kłopotów i dzięki temu Belgowie mieli okazję do kontrataków. Udane akcja Deroo i Gerta van Walle sprawiły, że "Czerwone Diabły" wyrównały na 7:7. Serię Belgów przerwał Luburić atakiem po prostej.

Podopieczni Vitala Heynena uwierzyli, że z zespołem po drugiej stronie siatki mogą powalczyć. W kolejnych fragmentach oglądaliśmy wymianę cios za cios. Znów znakomitą serię zanotowali Belgowie przy zagrywce van de Voorde'a. Zdobyli cztery punkty z rzędu (18:16) i o czas poprosił Grbić. W końcu Serbowie zrobili przejście po ataku Kovaczevicia. Widzów w Tauron Arenie rozgrzała wymiana przy stanie 19:17 dla Belgii. "Czerwone Diabły" szalały w defensywie broniąc trzy razy ataki Kovaczevicia i sami przejęli inicjatywę. Punkt zdobył Deroo, czym wywołał aplauz na trybunach (20:17). To wystarczyło, żeby gracze Heynena rozstrzygnęli seta na swoją korzyść. Decydujący punkt zdobył bohater Belgów tej partii van de Voorde (25:22).

To po 10-minuowej przerwie nastąpiła w sobotnim półfinale nastąpiła katastrofa Serbów, którzy prowadząc z Niemcami 2:0 przegrali ostatecznie 2:3. Trzecią partię boju o brąz zaczęli fatalnie. Mylili się w ataku na potęg. Belgowie zbytnio się nie wysilając zbudowali dużą przewagę (8:4). "Czerwone Diabły" w niczym nie przypominały zespołu z pierwszej partii. Rozgrywający Matthias Valkiers grał szybko, kombinacyjnie, często gubiąc blok rywali. W serbskim zespole mnożyły się natomiast błędy. Na drugiej przerwie technicznej Belgia prowadziła 16:12.

Grbić próbował coś zmienić wprowadzając nowych zawodników na boisko. Nic to nie dało. Rozpędzeni Belgowie byli nie do zatrzymania. Gracze Heynena wygrali pewnie 25:19. Jeden wygrany set dzielił ich od historycznego sukcesu.

"Czerwone Diabły" wyśmienicie rozpoczęły czwartą odsłonę (4:1). Serbowie jednak nie zamierzali "odpuszczać:. Przy zagrywce Luburicia zdobyli cztery punkty z rzędu. Na tym nie koniec. Coraz lepiej zaczął funkcjonować ich blok. Raz po raz piłka spadała pod nogi Deroo czy van Walle. Przewaga Serbów wynosiła już cztery punkty (11:7). Belgowie ruszyli w pościg. Dzięki znakomitym zagrywkom rezerwowego Kevina Klinkenberga doprowadzili do remisu 14:14. Na przerwę techniczną to jednak Serbowie schodzili z dwoma punktami w zapasie (16:14). Po powrocie na boisko gracze Grbicia "przycisnęli" i było 19:15. Trzy kolejne akcje należały do Belgów i zrobiło się ciekawie. Serbowie zachowali zimną krew w końcówce. Po znakomitej zagrywce Luburicia mieli setbola (24:21). Belgowie się obronili, ale tylko na chwilę. Klinkenberg zepsuł serwis (22:25) i mieliśmy 2:2 w setach.

Tie-break rozpoczął się po myśli Serbów, którzy za sprawą znakomitej gry blokiem, prowadzili już 3:0. Belgowie odpowiedzieli tym samym i szybko odrobili straty (3:3). Zespół z Bałkanów na w miarę bezpieczną przewagę wyprowadził Luburić (7:4), ale zmiana stron boiska miała miejsce przy stanie 8:6. Później toczyła się walka punkt za punkt. Cały czas z przodu byli Serbowie. Przy stanie 13:11 o przerwę poprosił trener Belgów. Ważyły się losy brązowego medalu. Po następnej akcji wygranej przez rywali, to samo uczynił Grbić. Meczbola dał Serbom Petrić (14:12), a mecz zakończył Kovaczević i podopieczni Grbicia mogli cieszyć się z brązowego medalu.

Serbia - Belgia 3:2 (25:17, 22:25, 19:25, 25:22, 15:12)

Serbia: Urosz Kovaczević, Nemanja Petrić, Nikola Jovović, Drażen Luburić, Marko Podrascanin, Sreczko Lisinac, Nikola Rosić (libero) oraz Milan Katić, Goran Skundrić, Aleksandar Atanasijević, Dragan Stanković, Aleksandar Okolić

Belgia: Bram van den Dries, Sam Deroo, Pieter Verhees, Simon van de Voorde, Matthias Valkiers, Tomas Rousseaux, Lowei Stuer (libero) oraz Jelie Ribbens (libero), Francois Lecat, Gert van Walle, Kevin Klinkenberg, Stijn D'Hulst, Ruben van Hirtum

Z Krakowa Robert Kopeć


Najlepsze tematy