Asy i Cieniasy

Asy i Cieniasy 10. kolejki Ekstraklasy

Rewelacyjny beniaminek Górnik Zabrze został nowym liderem Ekstraklasy. Podopieczni Marcina Brosza wykorzystali wpadki Lecha Poznań i Legii Warszawa. "Kolejorza" pogrążył były zawodnik tego klubu Marcin Robak, który był jednym z bohaterów 10. kolejki Ekstraklasy. Kto trafił do Asów, a kto do Cieniasów?

Asy:

Rafał Siemaszko (Arka Gdynia)

Reklama

Ma 170 cm, a w Gliwicach zdobył już szóstego gola w zawodowej karierze głową! W tym sezonie to już drugie takie jego trafienie. Dające Arce pierwsze wyjazdowe zwycięstwo.

Marcin Robak (Śląsk Wrocław)

Zdobył bramkę z rzutu karnego i zaliczył bardzo dobry występ w starciu z Lechem Poznań.

Robert Pich (Śląsk Wrocław)

Strzelił gola w hicie z Lechem i prezentował ofensywną grę, która zasługuje na wyróżnienie.

Maciej Bartoszek (trener Bruk-Betu Termaliki)

Od triumfu rozpoczął przygodę w zespole "Słoni". Widać było, że mimo krótkiego czasu pracy, mentalnie, odcisnął piętno na zawodnikach.

Gabriel Iancu (Bruk-Bet Termalica)

Również debiutant. Rumun wziął na siebie odpowiedzialność i w doliczonym czasie gry zamienił rzut karny na gola wartego komplet punktów.

Rafał Kurzawa (Górnik Zabrze)

Zaliczył kolejną, dziesiątą już, asystę, przyczyniając się do triumfu Górnika w starciu z Pogonią. Beniaminek z Zabrza objął prowadzenie w tabeli.

Jakub Żubrowski (Korona Kielce)

Takiego piłkarza w środku pola zabrakło Wiśle Kraków, aby zapunktować w Kielcach. Rozegrał znakomite spotkanie i miał spory udział w zdobyciu trzech punktów przez zespół Gino Lettieriego.

Michał Gliwa (Sandecja Nowy Sącz)

Bronił jak w transie. Wybronił kilka sytuacji oko w oko, był bezbłędny do 80. minuty, kiedy pokonał go Kubicki. O bramkę nie można mieć jednak do niego pretensji, bo lepiej zachować się nie mógł.

Jarosław Kubicki (Zagłębie Lubin)

Przerwał niemoc "Miedziowych" i odczarował bramkę Gliwy. Jego gol dał trzy punkty ekipie Stokowca.

Fiodor Czernych (Jagiellonia Białystok)

Jego fenomenalne trafienie zapewniło "Jadze" komplet punktów i pierwsze od ośmiu lat domowe zwycięstwo nad Legią.

Michał Pazdan (Legia Warszawa)

Stoper Legii wraca do formy z Euro 2016. Zaliczył trzy znakomite interwencje, dzięki którym "Wojskowi" do 87 minuty mieli w Białymstoku czyste konto.

Tomasz Loska (Górnik Zabrze)

Obroniony rzut karny, wygrane pojedynki z Drygasem, Nunesem, Kortem. Czy mecz z Pogonią był jego najlepszym w karierze? Wszystko wskazuje na to, że tak. Pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu rozważał porzucenie gry dla pracy w kopalni. W ten sposób polskie górnictwo straciło parę mocnych rąk, ale zyskała je piłka nożna.

Carlitos (Wisła Kraków)

W sporej mierze jest w tej chwili synonimem ofensywy Wisły. Jeśli on bądź Patryk Małecki czegoś nie wymyśli, to trudno się spodziewać bramki dla krakowian. W Gdyni dał im prowadzenie, radząc sobie z obrońcą i bramkarzem.

Damian Zbozień (Arka Gdynia)

Zasłużył się uważną grą w defensywie i pięknym, najdalszy w lidze wyrzutem z autu, dającym gola. Oby tak dalej!

Jacek Kiełb (Korona Kielce)

 Motor napędowy Korony, akcją na prawym skrzydle wywalczył asystę przy drugim golu, dającym zwycięstwo nad Wisłą Kraków.

Michał Buchalik (Wisła Kraków)

Uchronił Wisłę przed pogromem w Kielcach. Strzały Soriana i Lukicia obronił w świetnym stylu. Tak uświetnił swój 100. występ w Ekstraklasie.

Giorgi Merebaszwili (Wisła Płock)

Dał drużynie cenne prowadzenie na 2-1 w starciu z Cracovią. Aktywny przez cały mecz, robił z obrońcami "Pasów" co chciał. Spokojnie mógł strzelić więcej niż jednego gola.

Cieniasy:

Konstantin Wasiljew (Piast Gliwice)

Zjazd "cesarza Estonii" trwa. Aż przykro patrzeć, jak przeciętnie wygląda jeden z najlepszych zawodników poprzedniego sezonu.Rok temu był rycerzem Ekstraklasy, teraz usnął niczym rycerz na Giewoncie. Złe przyjęcia piłki, bez asyst, bez goli, bez groźnych strzałów z dystansu. Oznaki wypalenia, czy tylko zmęczenie?

Grzegorz Baran (Sandecja)

Cała ekipa wypadła blado w Lubinie, ale pan Grzegorz podpadł wyjątkowo, choćby brutalnym faulem przy linii bocznej, na Jagielle, po którym wstał i gestykulował, że trafił w piłkę. Sędzia pokazał mu tylko żółtą kartkę, choć śmiało mógł wyjąć czerwoną.

Krzysztof Jakubik (sędzia meczu Pogoń - Górnik)

Nie podyktował rzutu karnego dla gości, po tym jak Cornel Rapa rzucił się, by zablokować strzał i zrobił to ręką. Karny równie ewidentny jak ten po ręce Ł. Wolsztyńskiego. Przez takie wybiórcze sędziowanie, kibice i piłkarze Górnika mają prawo czuć się krzywdzeni, a posłowie na Sejm piszą listy do prezesa PZPN-u Zbigniewa Bońka, jak uczynił to ostatnio Tomasz Głogowski, mający kłopoty z rozszyfrowaniem tajników systemu VAR.

Denys Bałaniuk (Wisła Kraków)

Zauważyliście go w ogóle na boisku w meczu z Koroną? Nam było o to niezwykle trudno. Naprawdę Paweł Brożek, który nie podniósł się nawet z ławki, wniósłby mniej do gry zespołu? To chyba niemożliwe.

Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

To, że Lech był bezproduktywny, to w sporej mierze również jego "zasługa". Na razie trudno go uznać trafionym transferem. Jeszcze bardziej musiał pluć sobie w brodę TSV 1860 Monachium, który w styczniu zapłacił za niego 2,25 mln euro.

Nicki Bille Nielsen (Lech Poznań)

Kolejny bardzo słaby występ Duńczyka, który każe twierdzić, że Lech powinien rozejrzeć się za innym snajperem. Bezproduktywny, ociężały, a na dodatek w żenujący sposób próbował wymusić rzut karny, przewracając się w polu karnym bez kontaktu z przeciwnikiem. Nie takich obcokrajowców trzeba tej lidze.

Patryk Lipski (Lechia Gdańsk)

Na początku meczu z Bruk-Bet Termalicą zmarnował dwie "setki", zabrał dwie asysty Marcowi Paixao, który idealnie mu wykładał piłkę. Zamiast spokojnego prowadzenia 2-0 i kontrolowania meczu przez gości zrobiła się nerwówka i porażka w ostatnich sekundach.

Romario Balde (Lechia Gdańsk)

Miał zapewnić przewagę gdańszczanom na środku pola i zaczął obiecująco, od mocnych strzałów na bramkę rywala. Później jednak puściły mu nerwy i złapał czerwoną kartkę, za bezsensowny faul na środku boiska.

Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin)

Rok temu można go było spokojnie lokować w gronie trzech najlepszych skrzydłowych ligi. Zostało tylko wspomnienie, jest bez formy. W spotkaniu z Górnikiem zmarnował karnego i to było jedyne, czym się wyróżnił.

Łukasz Wolsztyński (Górnik Zabrze)

Jak wszyscy w Górniku, był bojowy i waleczny, ale przez niezdarną próbę wybicia piłki spowodował rzut karny, po którym goście o mały włos nie wpadli w tarapaty. Uratował go Tomasz Loska, broniąc "jedenastkę".

Maciej Ambrosiewicz (Górnik Zabrze)

Kolejny zawodnik z ekipy trenera Brosza, który w spotkaniu z Pogonią zapłacił frycowe za brak doświadczenia. Najpierw złapał żółtą kartkę za dyskusję z sędzią, a później dał się nabrać i sfaulował w bocznej strefie rywala, za co zobaczył drugą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Jego drużyna musiała się najeść stresu przez bronienie się w końcówce w doliczonym czasie.

Marcin Listkowski (Pogoń Szczecin)

Wyszedł w podstawowym składzie zespołu Macieja Skorży i zagrał bardzo słabo. Na kolejną szansę może długo poczekać.

Armando Sadiku (Legia Warszawa)

Nic dziwnego, że z nim w składzie, Legii nie udało się szturmem wejść do Ligi Mistrzów. Sadiku na razie jest transferowym niewypałem - w Białymstoku rzadko dochodził do sytuacji, a jak już mu się to zdarzało, to nie trafiał w światło bramki.

Thibault Moulin (Legia Warszawa)

Zagrał na alibi i znowu trzeba powtórzyć, że nie jest nawet cieniem samego siebie z poprzedniego sezonu. W niedzielnym hicie nie potrafił wziąć na siebie odpowiedzialności w środku pola.

Sergei Zenjov (Cracovia)

Dał się obejść Merebaszwiliemu, który strzelił gola na 1-2 dla Wisły Płock, co było początkiem końca Cracovii w tym meczu.

Michał Białoński, Kamil Kania

Lotto Ekstraklasa - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Dowiedz się więcej na temat: asy i cieniasy
Najlepsze tematy