Doc. dr Barbara Piątkowska, żona trenera Justyny Kowalczyk Aleksandra Wierietielnego, wierzyła, że polska biegaczka wróci z igrzysk olimpijskich w Vancouver ze złotym medalem. "Sukces poprzedziła tytaniczna praca, a każdy z medali jest jak złoty" - oceniła.

Zdjęcie

W środku ozłocona Justyna Kowalczyk /AFP
W środku ozłocona Justyna Kowalczyk
/AFP
"Justyna wykonała tytaniczną pracę i, jak sama mówiła, była doskonale przygotowana do najważniejszych startów w tym sezonie. Wierzyłam, że ogromny wysiłek mojego męża i jego wychowanki przyniesie oczekiwane przez wszystkich rezultaty. Ja jej trzy medale różnych kolorów traktuję jak trzy złote. Ostatni bieg Justyny bardzo przeżywałam, ale rozegrała go po mistrzowsku, a jego scenariusz godny był dobrego thrillera. Wspaniale, że tak się wszystko ułożyło, po myśli męża i Justyny" - powiedziała Piątkowska.

Jak zaznaczyła, powrót z Vancouver niestety nie oznacza końca sezonu, więc długo nie nacieszy się obecnością męża w ich wałbrzyskim mieszkaniu.

"Aleks wpadnie do domu na dwa dni i znowu go poniesie na zawody Pucharu Świata. Trudno się przyzwyczaić do ciągłych rozłąk, ale cóż na to poradzić? Pocieszam się, że już niewiele pozostało do końca sezonu. Wtedy będziemy mieli nieco więcej czasu dla siebie" - przyznała z nadzieją w głosie żona trenera Wierietielnego.

Reklama

Mistrzyni olimpijska wraca do kraju w poniedziałek rano.

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Heskey odchodzi z Aston Villi

    Były napastnik reprezentacji Anglii Emile Heskey po trzech latach gry w Aston Villi rozstaje się z tym klubem. Z zespołu z Birmingham, który zajął 16. miejsce w piłkarskiej Premier League,... więcej