Londyn 2012
-
-
Czwartek, 19 listopada 2009 (10:46)
Wołowski: Wielkie dramaty w bitwie o mundial
Klęska Hiddinka z Rosją, triumf Rehhagela z Grecją, łzy Andrija Szewczenki i ręka Thierrego Henry'ego ratująca w dogrywce Francuzów - w barażach o mundial w RPA było więcej dramatów, niż przez dwa lata rozgrywek grupowych.
Guus Hiddink uchodził w piłce za Króla Midasa. Czego się dotknął zamieniał w produkt z lepszego kruszcu. Wypłynął z PSV Eindhoven zdobywając 21 lat temu jedyny w historii klubu Puchar Europy. Z czasem został specjalistą od misji specjalnych z drużynami narodowymi. Może jeszcze nie na mundialu we Francji, gdy Brazylia zatrzymała "Pomarańczowych" w półfinale (dzięki rzutom karnym). Wtedy mógł poczuć, że los odmówił mu przychylności, ale cztery lata później dotarł do tej samej fazy z Koreą, i świat piłki zaczynał uznawać jego cudowną rękę.
Ja nabrałem wtedy do Hiddinka niechęci. Wszystkie sędziowskie szwindle wspierające gospodarzy Holender zbywał cynicznym wzruszeniem ramion. Zamiast przemilczeć, lub spuścić oczy w zawstydzeniu, on z podniesionym czołem ironizował z poczucia krzywdy Włochów i Hiszpanów. Może jednak lepiej zna świat futbolu, bo za cztery lata sędziowie skrzywdzili prowadzoną przez niego Australię. Być może kto inny byłby dziś mistrzem świata, gdyby arbiter 1/8 finału nie podyktował jedenastki dla Italii po nieistniejącym faulu w 95. min (Włosi grali wtedy w dziesięciu). Dla Australijczyków start w Niemczech był, mimo wszystko, narodowym triumfem.
Z Rosjanami Hiddink także dokonał rzeczy z pozoru niemożliwej. Stworzył medalistę Euro 2008 z piłkarzy, którzy przez lata potrafili wyłącznie trwonić swój potencjał. Zreformował ponoć cały tamtejszy futbol, zmienił mentalność ludzi, zasiał ziarna nadziei na żyznej, ale zaniedbanej glebie. W wolnej chwili na prośbę Abramowicza z marszu odbudował Chelsea i gdyby nie desperacki strzał Andresa Iniesty w 180. minucie rywalizacji z Barceloną, Holender po dwóch dekadach przypomniałby sobie smak gry w finale Pucharu Europy?
Nie wiem co oznacza porażka w Słowenii, tam gdzie niedawno upokorzenie przeżył rodak Hiddinka Leo Beenhakker? Na pewno jest gorsza dla Rosjan niż dla Holendra. Hiddink znajdzie bez trudu inne wielkie wyzwanie, jest w końcu obieżyświatem, najemnikiem do zadań specjalnych z etykietką najwybitniejszego selekcjonera. Nie zdziwiłby się przesadnie, gdyby on do RPA jednak pojechał.
Wyzwaniem byłaby na pewno reprezentacja Francji, od dekady przeżywająca swoje największe lata. Znakomity system szkolenia sprawił, że w tym czasie niewiele było wielkich klubów, które dawałyby sobie radę bez Francuzów. Wszystko co nadzwyczajne (dwa finały mistrzostw świata i mistrzostwo Europy) kojarzone było jednak z geniuszem Zidane'a. Bez niego "trójkolorowi" przegrali z kretesem już swój pierwszy wielki turniej (Euro 2008), teraz trzeba było nadludzkiego wysiłku już do awansu. W barażach z Irlandczykami ślepy los musiał stanąć po stronie Francji: po zagraniu ręką Henry'ego (a niby wzór dżentelmena), decydującą bramkę zdobył Gallas.
Od czasów Aime Jacqueta Francja nie ma wielkiego szczęścia do selekcjonerów. Roger Lemerre, Jacques Santini i Raymond Domenech mieli ponoć głównie zajmować się tym, co nie przeszkadzało Zidane'owi. Niedawno francuska prasa opisywała scenę z treningu, kiedy kolejny wielki kapitan (Henry) powiedział Domenechowi: "trenerze, nudzimy się na Pana zajęciach". Nie zmienia to jednak faktu, że Domenech wprowadził Francuzów do trzech wielkich imprez, i jeśli wytrwa na stanowisku, w RPA będzie bronił srebra mistrzostw świata.
W drodze na mundial Giovanni Trapattoni i jego dzielni Irlandczycy starli się z dwoma najlepszymi drużynami mistrzostw w Niemczech. Nie dali rady, ale udowodnili ile braków wciąż można nadrobić sercem do gry. Bez potencjału porównywalnego z Włochami i Francuzami, drużyna wspięła się na ten sam poziom i sukcesu była bardzo bliska. Decydował fatalny błąd arbitra. Ból mogą czuć też piłkarze z Bośni i Hercegowiny. Przed rewanżem w Sarajewie trener Portugalczyków bał się zupełnie na poważnie. Carlos Queiroz wyznał, że takich emocji nie przeżywał w Manchesterze i Realu Madryt. Tym razem Portugalia poradziła sobie bez Ronaldo, który ozdrowiał właśnie w dniu, gdy jego mniej sławni koledzy zdobywali przepustkę na mistrzostwa świata.
CZYTAJ CAŁY TEKST I DYSKUTUJ Z AUTOREM NA JEGO BLOGU
Zobacz także
Dramatyczny bój w Paryżu! Francja zremisowała z Irlandią
Portugalia awansowała na mundial bez Ronaldo
Zobacz również
-
Międzynarodowa Federacja Piłkarska zapowiedziała, że 2 czerwca podczas towarzyskiego spotkania Anglii z Belgią na Wembley zostanie przetestowany system Hawk-Eye (Sokole Oko), który ma pomóc... więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Szefowie Orlando Magic są zainteresowani powrotem 'a... więcej
-
Francuz Gael Monfils nie wystąpi w rozpoczynającym się... więcej
-
13 lipca w doskonale znanej polonijnym kibicom hali UIC... więcej
-
Międzynarodowa Federacja Piłkarska zapowiedziała, że... więcej
-
17 milionów euro - tyle za ofensywnego pomocnika... więcej
-
Jakub Wawrzyniak, pewniak do wąskiego składu na Euro... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Polska Lokalna
-
Polska Lokalna
-
Polska Lokalna
-
Polska Lokalna
-
Polska Lokalna
-
Sport
-
Sport
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
Polska Lokalna
-
-
Narzędzia







Wasze komentarze (5)
Dodaj komentarz~Analizator -
Zgłoś do usunięcia Link
To nie Rosja jest sLaba,to Słowenia ma bardzo silą drużynę i myślę że w RPA o tym się przekonamy.
panie darku niech pan nie probuje mnie przekonac`
~gaga -
Zgłoś do usunięcia Link
ze juz w 2002 roku nabral pan do hiddinka niecheci. i te niechec przez tyle czasu skrywal. i ze teraz nie mogl sie pan powstrzymac i te niechec wyartykuowal pan publicznie. w ramach polskiej solidarnosci w jadowitosci. bo to by bylo ponizej pana godnosci. wierze w pana i ufam ze to dziennikarska kaczka.
~kazz -
Zgłoś do usunięcia Link
Hiddink nie awansował z Rosją do MŚ, bo zaczął zajmować się Chealsea i olał Rosję. Tak samo jak Leo, olał w pewnym momencie Polskę i jeździł sobie do Holandii, sprawując dwie funkcje. Hiddink jest dla mnie dobrym trenerem, ale zobaczcie...Aż takich sukcesów nie osiągnął z drużynami narodowymi. Kora Płd - awans zapewniony, oszustwa sędziów sprawiły, że znaleźli się aż w półfinale. Z Australią awansował, bo to żaden problem był, przygotowali się, sprawili niespodziankę i zostali rzekomo oszukani przez sędziego z meczu z Włochami. Zostali oszukani dlatego, że oszukiwali wcześniej (mowa o sędziach i Hiddink'u) to była zemsta na trenerze. Później Rosja, której reformatorem w związku był Putin, nie Hiddink. Zrobił z tych ludzi kolektyw, na Euro grali wypoczęci, zgrani bo większość grała wtedy w jednym klubie...byli po prostu w formie, wystarczyło ich odpowiednio wyselekcjonować.
2009 - Rok w którym jak bańka mydlana pękł mit o
~Mysterio -
Zgłoś do usunięcia Link
holenderskiej szkole trenerskiej. Pompowany od lat balon trzasł jak plan pięcioletni. Hidding (Rosja), Van Gaal (Bayern), Advocaat (Zenit), Siwek (Polska), Van Basten (Ajax), Haan (Albania) Ronald Koeman (Alkmaar). Panom już dziękujemy. Kiedy w końcu zrozumiecie, że nie istnieje coś takiego jak szkoła holenderska, polska czy francuska. Wszystko zależy od człowieka i szczęścia.