Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski jako ostatni ósmy debel zapewnili sobie prawo gry w kończącym sezon turnieju ATP World Tour Finals w Londynie (22-29 listopada). Polscy tenisiści wywalczyli kwalifikację w piątek w Paryżu.

Zdjęcie

Marcin Matkowski (z lewej) i Mariusz Fyrstenberg /AFP
Marcin Matkowski (z lewej) i Mariusz Fyrstenberg
/AFP
Awans na ósmą pozycję w rankingu ATP "Doubles Race" dała im wygrana 6:4, 7:6 (9-7) z amerykańską parą rozstawioną z numerem drugim - bliźniakami Bobem i Mikę Bryanami w ćwierćfinale turnieju rangi ATP Masters 1000 w hali Bercy w Paryżu (z pulą nagród 2,75 mln euro).

- Po raz trzeci jesteśmy w mastersie i po raz trzeci zakwalifikowaliśmy się dosłownie ostatnim rzutem. Można więc uznać, że Bercy jest dla nas bardzo szczęśliwym miejscem. Jednak wolałbym w przyszłości uniknąć nerwów i stresu związanego z walką o punkty do ostatniej chwili - powiedział Fyrstenberg.

Tego zdania jest również Matkowski. - Zdecydowanie lepiej byłoby już wcześniej być na bezpiecznej pozycji w rankingu. Trzeba nad tym trochę popracować. Przede wszystkim musimy uzyskiwać lepsze wyniki w Wielkim Szlemie, czyli co najmniej osiągać trzecią rundę, a najlepiej przynajmniej ćwierćfinały.

Reklama

W 2006 roku zadebiutowali w Masters Cup w Szanghaju, gdzie ponieśli trzy porażki w grupie i odpadli w pierwszej fazie. Natomiast w ubiegłym sezonie wygrali dwa pojedynki, dotarli do półfinału i ulegli Bryanom.

W piątek polscy tenisiści po raz trzeci pokonali amerykańskich bliźniaków, z którymi przegrali dotychczas siedmiokrotnie. Pierwszy raz udało im się to przed rokiem właśnie w Bercy, a ostatnio wygrali z nimi przed miesiącem w Szanghaju.

- Wczoraj w hotelu żartowaliśmy trochę sobie z nimi. Na przykład proponowałem, że fundujemy im kolację w paryskim McDonald's-ie, jeśli odpuszczą ten mecz, a nawet możemy opłacić im bilet lotniczy z Paryża do Londynu. Ale nie dali się niestety przekonać - powiedział Fyrstenberg.

- Nie tylko my graliśmy dziś o większą stawkę. Oni walczą o pierwsze miejsce w rankingu na koniec sezonu i potrzebują punktów, żeby dogonić Daniela Nestora i Nenada Zimonjica. Tu im się nie udało, więc teraz muszą nadrobić to w Londynie, a nie będą mieli łatwo - dodał Matkowski.

O losach pierwszego seta meczu z Bryanami zadecydowało jedyne przełamanie serwisu Mike'a na 4:3, a w drugim zarówno Mariusz, jak i Marcin, wybronili się ze stanu 1:40 przy swoich podaniach. Natomiast w tie-breaku nie wykorzystali prowadzenia 4:1 i dwóch meczboli od 6:4, po czym obronili setbola przy 6:7. Zakończyli pojedynek dopiero przy trzeciej okazji.

- To był kluczowy moment, bo gdybyśmy nie wygrali drugiego seta, to w super tie-breaku nasze szanse byłyby najwyżej na poziomie 40 procent. Ale udało nam się panować nerwy i na szczęście dobrze się wszystko skończyło. Jesteśmy w mastersie, więc teraz zeszło z nas całe ciśnienie. Jutro będziemy grali na pewnym luzie, co nie znaczy, że nie chcemy zwyciężyć w Paryżu - podkreślił Fyrstenberg.

W półfinale rywalami Polaków będą Hiszpanie Marcel Granollers i Tommy Robredo. Z Paryża tenisiści wrócą do kraju, ale już w środę muszą lecieć do Londynu, gdzie nastąpi losowanie grup.

- Dwa razy wygraliśmy w tym roku z Bryanami, więc wolelibyśmy z nimi być w grupie, niż z Nestorem i Zimonjicem. Poza tym przydałoby się wylosować parę Lukas Dlouhy i Leander Paes, zamiast Mahesh Bhupathi i Mark Knowles - pomarzył Fyrstenberg, a Matkowski dodał:

- Są jeszcze pary z piątego i szóstego miejsca, a tu jest trudniejszy wybór. Łukasz Kubot i Oliver Marach są bardzo mocni, więc chyba wolelibyśmy Frantiska Cermaka i Michala Mertinaka. Oni w tym sezonie grali ponad 30 turniejów i chyba są trochę zmęczeni. My mieliśmy więcej przerw, więc udało nam się zachować nieco więcej świeżości.

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Polska - Słowacja 1-0 w meczu towarzyskim

    Mocny strzał głową Damiena Perquisa w prawy róg dał reprezentacji Polski zwycięstwo 1-0 nad Słowacją, w najważniejszym sprawdzianie przed Euro 2012, jaki rozegrali w Klagenfurcie. Orły... więcej