Najlepszy bramkarz świata z 2008 roku chce zostać nim również w 2009 roku! Iker Casillas z Realu Madryt wciąż udowadnia, że wyróżnienia, które otrzymuje wcale nie są przyznawane na wyrost. Chcecie dowodów? Popatrzcie tylko na interwencje Hiszpana z meczu z Sevillą. Trudno uwierzyć w to, co w bramce wyprawia "San Iker".

Zdjęcie

Real przegrał z Sevillą, ale Casillas pokazał światową klasę /AFP
Real przegrał z Sevillą, ale Casillas pokazał światową klasę
/AFP
Real co prawda przegrał z Sevillą 1:2, ale gdyby nie Casillas mógł wyjeżdżać z Estadio Ramón Sánchez Pizjuán z większym bagażem bramek. Golkiper "Królewskich" zanotował bowiem dwie interwencje z gatunku "nie z tej ziemi". Kibice łapali się za głowy patrząc, co wyczynia w bramce reprezentant Hiszpanii, "To cud! Święty Iker!" - krzyczeli komentatorzy. Ale do rzeczy:

Najpierw Iker w sobie tylko wiadomy sposób odbił strzał głową z dwóch (sic!) metrów Renato. Nawet powtórki nie dają nam odpowiedzi na pytanie "Jak on to zrobił?". Druga klasowa obrona, to "wyciągnięcie" uderzenia Diego Perottiego. Argentyńczyk dostał piłkę od Alvaro Negredo i będąc w polu bramkowym przyłożył nogę do podania, aby skierować ją do siatki. Gol? A skąd. Nagle pod jego nogi zanurkował Casillas i sparował strzał, który musiał wpaść do bramki.

Zresztą co tu więcej mówić. Zobaczcie i oceńcie sami. Takie rzeczy nie zdarzają się na co dzień.

Reklama

W całej sprawie znajdujemy również wątek polski. Oglądający popisy Casillasa Jerzy Dudek może co najwyżej oklaskiwać interwencje swojego konkurenta. O zajęciu jego miejsca między słupkami nie powinien już nawet marzyć.

"Święty Iker" kontra FC Sevilla

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Na mecze piłkarskich mistrzostw Europy przyjedzie do Polski co najmniej kilkanaście tysięcy kibiców z Czech. Czeska policja nie spodziewa się, że będą z nimi kłopoty, choć zwraca uwagę... więcej