Rozstawieni z numerem ósmym Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski osiągnęli ćwierćfinał wielkoszlemowego turnieju tenisowego Roland Garros w Paryżu (z pulą nagród 16,807 mln euro). W tej fazie zagrają także Łukasz Kubot z Austriakiem Oliverem Marachem (nr 6.).

Fyrstenberg i Matkowski wygrali z Francuzami Thierrym Ascione i Laurentem Recoudercem 3:6, 6:2, 7:6 (7-5). Chociaż uchodzili za faworytów meczu, w pierwszym secie byli zdenerwowani i sporo ich piłek lądowało na aucie lub zatrzymywało się na siatce.

Spotkanie rozpoczęło się od 2:0 dla Mariusza i Marcina, ale później coraz częściej do głosu dochodzili Francuzi i wygrali seta.

"Na początku były dwa rewelacyjne gemy, jednak później rywale zaczęli grać bardzo mocne returny i trochę nie nadążaliśmy za nimi. Mieliśmy krótki moment zawahania, jakby nas kopnęli w tyłek" - powiedział Fyrstenberg.

Reklama

W drugim secie od 2:1 Francuzi stracili siedem kolejnych gemów. Dzięki jednemu "breakowi" zrobiło się 5:4 w decydującej partii. Wtedy Matkowski przegrał swój serwis, a do tie-breaku doprowadził Fyrstenberg. W nim Polacy odskoczyli na 3:1 i 4:3, ale później było 4:5, zanim zdobyli trzy ostatnie punkty.

"W sumie mieliśmy 19 +break pointów+, wykorzystaliśmy tylko trzy czy cztery. To słaby wskaźnik. Jeżeli zawodnicy kilka razy czują, że powinni przegrać, a mimo to są wciąż w meczu, to im pomaga. Przy 5:4 ja zaserwowałem najsłabszy gem tego dnia i się zrobiło nerwowo. W tie-breaku już nie ma lepszych czy gorszych, a decydują pojedyncze piłki i centymetry" - powiedział Matkowski.

Teraz w meczu o awans do półfinału zmierzą się z Czechem Lukasem Dlouhym i Leanderem Paesem z Indii, parą numer trzy w drabince.

Wcześniej do ćwierćfinału zakwalifikowali się Łukasz Kubot i Austriak Oliver Marach (nr 6.) po wygranej z Australijczykiem Stephenem Hussem i Brazylijczykiem Andre Sa 6:4, 7:5.

"Dziś znowu były emocje przy stanie 5:4, gdy Oli rozegrał najgorszy swój gem serwisowy w meczu. Oni to wykorzystali. Mimo to jestem bardzo zadowolony z naszej gry, bo wychodziło nam prawie wszystko. Jedynie trochę pierwszy serwis miałem słabszy, niż zwykle, ale miałem dziś swój dzień jeśli chodzi o return" - ocenił Kubot.

Teraz na drodze Kubota i Maracha stanie Kanadyjczyk Daniel Nestor i Serb Nenad Zimonjic, para numer dwa w imprezie. Do maja prowadzili w obydwu rankingach deblowych.

"Łatwo na pewno nie będzie, bo to jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych debli świata. Chociaż w dotychczasowych meczach nie błyszczeli, ale wyszli dwa razy dosłownie spod noża. Czasem jest tak, że jak się wybroni z poważnych opałów, coś się przełamuje i wtedy gra się zaczyna układać" - zaznaczył Kubot.

Z Paryża Tomasz Dobiecki

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Sylwia Bogacka (ZKS Gwardia Zielona Góra) zajęła piąte miejsce w karabinie na 50 metrów z trzech postaw w zawodach strzeleckiego Pucharu Świata w Monachium. Triumfowała po raz pierwszy w... więcej