23-letni koszykarz reprezentacji Polski i Asseco Prokomu Gdynia Przemysław Zamojski, który w przedostatnim dniu starego roku powrócił po półrocznej przerwie na ligowe parkiety w meczu ze Zniczem Sokołów Jarosław (104:92), zapomniał już o kontuzji. W Sylwestra nie będzie jednak szalał.

Zdjęcie

Przemysław Zamojski (z prawej). /AFP
Przemysław Zamojski (z prawej).
/AFP
- Zapomniałem prawie zupełnie o kontuzji. Powrót na parkiety po tak długiej przerwie to niezmiernie miłe uczucie. Z nogą jest już wszystko w porządku, no może w głowie pozostały jakieś drobne bariery psychiczne. Potrzebuję kilku spotkań, by nabrać pewności. Mam nadzieję, że nowy rok będzie dla mnie zdecydowanie lepszy. Chciałbym się dalej rozwijać, zbudować formę, przynajmniej taką jak w finałach 2009 roku albo i lepszą - powiedział Zamojski.

Utalentowany zawodnik doznał kontuzji prawego kolana 17 maja w czwartym meczu finału MP, po przypadkowym zderzeniu ze środkowym PGE Turów Zgorzelec Dragisą Drobnjakiem. Uraz zaprzepaścił jego nadzieje na miejsce w reprezentacji Polski na mistrzostwa Europy. Gracz Asseco od dwóch miesięcy trenował indywidualnie.

W sylwestrową noc zawodnik Asseco będzie się bawił spokojnie w gronie rodzinnym, nie tylko ze względu na dawny uraz kolana. - Szaleństw sylwestrowych nie będzie, choć pewnie kolano by to wytrzymało. Nie mogę szaleć, bo pierwszego stycznia mamy już trening, a potem kolejkę ligową i mecze Euroligi. Skończy się na Sylwestrze z narzeczoną i najbliższymi, ze zwyczajową lampką szampana - dodał.

Reklama

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Hokeiści Devils awansowali do finału Pucharu Stanleya

    Hokeiści New Jersey Devils awansowali do wielkiego finału NHL. O Puchar Stanleya rywalizować będą z Los Angeles Kings. Pierwsze spotkanie 30 maja (czasu miejscowego). więcej