Prezes angielskiej piłkarskiej ekstraklasy (Premier League) Richard Scudamore wydał ciekawe oświadczenie. Wziął częściową odpowiedzialność za słaby wynik reprezentacji Anglii w finałach ostatnich mistrzostw świata.

Zdjęcie

Angielskie gwiazdy miały błyszczeć na mundialu, ale zupełnie zawiodły /AFP
Angielskie gwiazdy miały błyszczeć na mundialu, ale zupełnie zawiodły
/AFP
Nie poszedł jednak na intelektualną łatwiznę i nie wezwał do prostackiego ograniczania w drużynach ekstraklasy ilości zagranicznych piłkarzy i nachalnemu dawaniu szans Anglikom. Zrobiłby z siebie błazna - wszak jego firma powołana jest do organizacji ludziom rozrywki na jak najwyższym poziomie a nie rozrywki o nacjonalistycznym zabarwieniu.

Przypomnijmy, że za wyniki reprezentacji odpowiadają zawodnicy, trener, jego sztab i związek nazywający się The Football Association. Piłkarze reprezentacji grają jednak w tamtejszej ekstraklasie i naczynia te są ze sobą powiązane.

Poziom ekstraklasy jest bardzo wysoki, drużyny liczą się w Europie i świecie, trybuny pełne są kibiców, kluby dobrze prosperują działając na wielu biznesowych polach w kraju i za granicą, szczególnie aktywnie pokazując się ostatnio w Azji i USA. Tymczasem reprezentacja od 1966 roku nie była mistrzem świata (tamta impreza odbywał się jednak w Anglii), na ostatnim mundialu wygrała tylko jeden z czterech meczów i wyleciała z niego z hukiem i niesmakiem.

Reklama

Oczywiste jest od dawna, iż gracze po tak morderczym sezonie ligowym nie są w stanie zebrać sił na żadną imprezę odbywającą się w czerwcu i lipcu. Nie można mieć do nich o to pretensji - żyłują się w lidze, Pucharze Anglii, Pucharze Ligi i europejskich rozgrywkach, za co zarabiają zresztą krocie. Potem te ludzkie flaki mają szarpać w meczach drużyny narodowej? Widzimy, że to niemożliwe choćby nawet bardzo chcieli...

Scudamore obliczył, że w ostatnim sezonie 42 procent grających w Premier League zawodników to Anglicy co obaliło mit, iż nie daje się szans rodzimym piłkarzom. Szanse dostają, lecz tylko niewielu je wykorzystuje, a garstka stanowi elitę. Prezes odrzucił koncepcję administracyjnego popychania angielskich "talentów" w ekstraklasie. Z dwóch przynajmniej powodów - nie jest to zgodne z ideą otwartej brytyjskiej gospodarki i otwartego unijnego rynku pracy oraz braku sportowego uzasadnienia dla takiej sztucznej akcji. Kiepscy lub nie najlepsi Anglicy zdobyliby miejsca w zespołach ekstraklasy, a potem w reprezentacji, co skutkowałoby obniżeniem poziomu ligi i w efekcie reprezentacji.

Co w takim razie ma zrobić ekstraklasa? Ogłosiła bardzo mądre pomysły, które opłacą się na przyszłość bo opłaciły się w innych krajach. Poprawa jakości szkolenia podstawowego - oto odpowiedź.

Szkolenia młodzieży, które w Anglii i tak stoi na dobrym poziomie, gdzie jest świetna baza i dobry klimat dla futbolu. Oto odpowiedź profesjonalna i dająca nadzieję. W średniej perspektywie oczywiście. Bez gwarancji mistrzostwa świata dla reprezentacji. Ostatecznie jednak czym żyje angielski kibic? Ligą i swoją drużyną klubową oczywiście, przecież nie reprezentacją.

Krzysztof Mrówka

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Basketmania na Orlikach ze wsparciem Gortata

    Marcin Gortat, jedyny polski koszykarz w NBA, będzie wspierał prowadzoną przez resort akcję "Orlik Basketmania". Szczegóły współpracy ustalono podczas środowego spotkania... więcej