Mistrz olimpijski z Pekinu Tomasz Majewski pchnął kulę na odległość 21,27 m i wygrał halowy mitryng w Karlsruhe. Wicemistrzowi Europy do własnego rekordu Polski zabrakło 11 centymetrów.

Zdjęcie

Na zdjęciu Tomasz Majewski. Fot Tytus Żmijewski /PAP
Na zdjęciu Tomasz Majewski. Fot Tytus Żmijewski
/PAP
Na kolejnych miejscach uplasowali się mistrzowie świata z Daegu (2011) Niemiec David Storl - 21,03 i z Berlina (2009) Amerykanin Christian Cantwell - 20,68.

Majewski swoje najdalsze pchnięcie uzyskał w piątej próbie. Granicę 21 metrów przekroczył w ostatnim podejściu - 21,01.

Halowy rekord Polski został ustanowiony 7 września 2011 roku w hali dworca w Zurychu.

Reklama

Dla podopiecznego Henryka Olszewskiego był to czwarty start w tym sezonie pod dachem. W każdym się poprawiał. Rywalizację rozpoczął w Nordhausen wynikiem 20,81. W środę w Bydgoszczy po raz pierwszy w karierze triumfował w Pedro's Cup - 21,05, a przed dwoma dniami w Duesseldorfie osiągnął 21,19.

Najważniejszy start czeka go jednak za miesiąc. W Stambule odbędą się halowe mistrzostwa świata w Stambule.

W Karlsruhe sezon halowy rozpoczął Dominik Bochenek (SL WKS Zawisza Bydgoszcz). Uczestnik mistrzostw świata w Daegu 60 m ppł przebiegł w 7,79. Daria Korczyńska (WKS Śląsk Wrocław) na płaskim dystansie miała 7,38 w eliminacjach i 7,44 w finale. Zajęła siódme miejsce, a wygrała Bułgarka Iwet Łałowa - 7,16.

Na 1500 m wystartowały trzy reprezentantki Polski. Katarzyna Broniatowska (AZS AWF Kraków) prowadziła bieg w roli tzw. zająca. Zadowolona z jej pracy powinna być Etiopka Genzebe Dibaba, która uzyskała najlepszy wynik na świecie - 4.00,13.

Trzecia była Angelika Cichocka (ULKS Talex Borzytuchom) z rekordem życiowym - 4.07.83, a szósta Lidia Chojecka (MKS Pogoń Siedlce) - 4.09,37. Obie zawodniczki uzyskały czas lepszy od minimum PZLA na halowe mistrzostwa świata.

Nie udało się to Wioletcie Frankiewicz (AZS AWF Kraków), której na 3000 m zabrakło 0,27 sekundy do wskaźnika. Polka zajęła szóstą lokatę z czasem 9.00,27.

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • - Nie szukajmy sensacji, Boenisch po tak długiej nieobecności w kadrze miał prawo grać. Przecież rywalizacja o miejsce na lewej obronie jest wciąż otwarta - powiedział po meczu z Łotwą... więcej