Istny pogrom przy Bułgarskiej w Poznaniu! W meczu z Cracovią Lech odzyskał mistrzowską formę - strzelił aż pięć goli, nie tracąc żadnego. Gracze "Kolejorza" nie mieli litości dla dziurawej jak ser szwajcarski obrony "Pasów" i z zimną krwią aplikowali gole Marcinowi Cabajowi. Po tym meczu Cracovia "umocniła" się na ostatnim miejscu w tabeli, a Lech po dwóch remisach dopisał pierwsze trzy punkty.

Zdjęcie

Artoms Rudnevs strzela na bramkę Marcina Cabaja /fot. Mateusz Trzuskowski /Newspix.pl
Artoms Rudnevs strzela na bramkę Marcina Cabaja /fot. Mateusz Trzuskowski
/Newspix.pl
Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji LIVE z meczu Lech Poznań - Cracovia!

Borussia Dortmund - Arsenal Londyn 1-1

liczba zdjęć: 13
Dla Lecha Poznań Cracovia była od dawna bardzo niewdzięcznym rywalem. Ale do czasu, czyli do niedzielnego wieczoru. Mistrzowie Polski rozbili Cracovię 5-0 i dali kolejny dowód, że najgorsze dni już chyba są za nimi.

O ile Lech z kryzysu już wyszedł, o czym świadczą zwycięstwa w Dniepropietrowsku i dziś nad Cracovią, to zespół z Krakowa tkwi w nim po uszy. Po dwóch dość pechowych porażkach ze Śląskiem Wrocław i Legia Warszawa drużyna Rafała Ulatowskiego została w Poznaniu zmieciona z boiska. Lech, który w ośmiu wcześniejszych meczach tego sezonu strzelił zaledwie trzy bramki, dziś cztery razy pokonał Marcina Cabaja. A właściwie trzy, bo pierwszy gol dla poznaniaków był autorstwa słowackiego stopera Cracovii Mariana Jarabicy.

Reklama

Ta bramka, strzelona już w 10. minucie, dała wiarę poznaniakom w sukces. Gol był dość kuriozalny, bo stojący na linii pola karnego Jarabica, choć atakowany przez Semira Stilicia, nie musiał kopać piłki na siłę przed siebie. A stał przodem do swojej bramki. Cabaj z niedowierzaniem kręcił głową, gdy futbolówka go mijała, a po chwili wpadła do siatki.

Po zdobyciu gola Lech nieco zwolnił tempo gry, ale na niewiele rywalom pozwalał. Trener poznaniaków Jacek Zieliński tym razem zastosował wariant ze Sławomirem Peszką i Jackiem Kiełbach ma obu skrzydłach, choć obaj są prawonożni (Siergiej Kriwiec usiadł na ławce). Obaj pomocnicy Lecha zamieniali się pozycjami i raz po raz mknęli bokami boiska na bramkę Cracovii. Największe zagrożenie stwarzał jednak Artjoms Rudnevs, często nękający stoperów gości. Łotysz próbował w 7. minucie (obronił Cabaj), w 9. minucie (znów góra bramkarz Cracovii) i w 28. minucie (był sam na sam z Cabajem, ale bramkarz gości świetnie obronił nogami). Sytuacje Cracovii? Właściwie ich nie było. Dopiero w 34. minucie goście oddali strzał na bramkę Jasmina Buricia, ale były gracz "Kolejorza" Bartosz Ślusarski fatalnie spudłował.

W przerwie trener Cracovii postawił wszystko na jedną kartę - wystawił drugiego napastnika, bo przecież trzecia jednobramkowa porażka gości nie urządzała. Ulatowski chyba się jednak nie spodziewał, że jego zespół przegra aż 0:5! Po przerwie Lech zagrał bowiem koncertowo. Poznaniacy wykorzystywali przewagę na prawym skrzydle - to stamtąd głównie głównie dośrodkowywali piłki, a Sławomir Peszko, Artjoms Rudnevs i Jakub Wilk kolejno wbijali piłkę do siatki.

Cracovia mogła strzelić bramkę w 56. minucie, ale strzał Mariusza Sachy spod poprzeczki wybił Burić. Wynik meczu na 5:0 dla Lecha ustalił Rudnevs, który wykorzystał rzut karny podyktowany za faul Cabaja. Kilkadziesiąt sekund po strzale Łotysza nad stadionem zaczęło padać - niebo płakało nad grą Cracovii, bo na pewno nie nad Lecha. Poznaniacy wygrali tak wysoko po raz pierwszy od ponad roku (na początku sierpnia zeszłego roku pokonali 5-0 w Kielcach Koronę).

Kibice mistrza Polski po tej piątek bramce zgodnie krzyknęli: - Tylko zwycięstwo, w czwartek tylko zwycięstwo.Lech wtedy wygrać nie musi, wystarczy mu remis. Jeśli przejdzie Dnipro, ten sezon będzie można uznać za uratowany.

Powiedzieli po meczu:

Jacek Zieliński (trener Lecha) - Cieszę się, że wreszcie się "odkorkowaliśmy". Niecodziennie wygrywa się 5:0, ale cieszy szczególnie to, że stworzyliśmy sporo sytuacji bramkowych i potrafiliśmy je zamienić na bramki. Cracovia podjęła ryzyko grając ofensywnie, a my to wykorzystaliśmy. Ten mecz to dla nas powiew optymizmu przed znacznie większym wyzwaniem, jakie czeka nas w czwartek.

Rafał Ulatowski (trener Cracovii) - O naszej wysokiej porażce zadecydowały zmiany jakie dokonałem po przerwie. Od 20 minuty osiągnęliśmy przewagę i czułem, że mecz jest już "nasz". To mnie zgubiło. Podjąłem ryzyko wstawiając samych ofensywnych zawodników i zostawiając tylko jednego defensywnego pomocnika Arka Radomskiego. Czasami takie ryzyko trzeba podjąć, dlatego porażkę biorę wyłącznie na siebie.

Lech Poznań - Cracovia 5-0 (1-0)

1-0 Jarabica 11 (samob.)

2-0 Peszko 53.

3-0 Rudnevs 61.

4-0 Wilk 70.

5-0 Rudnevs 87.

Żółte kartki: Henriquez, Arboleda (Lech) oraz Polczak, Matusiak (Cracovia).

Lech: Burić - Kikut, Arboleda, Wojtkowiak, Henriquez (72' Tshibamba) - Peszko, Injać, Bandrowski, Stilić (60' Krivets), Kiełb (64' Wilk) - Rudnevs.

Cracovia: Cabaj - Sasin, Polczak, Jarabica, Janus - Sacha, Radomski, Klich, Szeliga (46' Goliński), Dudzic (46' Matusiak) - Ślusarski (72' Mierzejewski).

Sędzia: Robert Małek (Śląski ZPN).

Widzów: ok. 13700.

Zobacz terminarz, wyniki i tabelę Ekstraklasy!

Źródło informacji:

INTERIA.PL

Zobacz również

  • Belgia zremisowała z jednym z rywali reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw świata 2014 roku - Czarnogórą 2-2 (2-1) w piłkarskim meczu towarzyskim w Brukseli. więcej