Roger Federer niespodziewanie odpadł w trzeciej rundzie turnieju ATP w Indian Wells. Pogromcą najlepszego tenisisty świata został Cypryjczyk Marcos Baghdatis, który wygrał 5:7, 7:5, 7:6 (7-4).

Zdjęcie

Roger Federer /AFP
Roger Federer
/AFP
Szwajcar wystąpił w pierwszym turnieju od czasu zwycięstwa w styczniu w wielkoszlemowym Australian Open. Miał grać już w lutym w turnieju w Dubaju, ale zrezygnował z powodu zapalenia płuc.

- Sądzę, że nie był to najgorszy mecz w moim wykonaniu - powiedział Federer o spotkaniu z Baghdatisem. - Zrobiłem wiele dobrych rzeczy, ale i wiele złych. Najważniejsze, żeby one nie powtarzały się za często - dodał.

Szwajcar mógł wygrać środowe spotkanie, ale zmarnował trzy piłki meczowe. - Nie mogłem znaleźć drogi do zwycięstwa. Byłem może od niego o jedno uderzenie. Tak niewiele czasami dzieli wygraną od porażki - stwierdził Federer. - Sądzę, że wraz z rozwojem turnieju mógłbym znaleźć swój rytm i kto wie, jakby się on potoczył? - filozoficznie mówił numer jeden rankingu ATP.

Reklama

W siódmym niebie był natomiast Baghdatis. - To najważniejsze zwycięstwo w mojej karierze. Przegrałem wiele spotkań z tenisistami z czołówki i to naprawdę ulga w końcu wygrać. To dla mnie wspaniała chwila - powiedział Cypryjczyk.

Natomiast Federer myślami jest już przy następnym turnieju - w Miami, który rozpocznie się 24 marca. - Na pewno do tego czasu rozegram wiele treningowych setów - zapowiedział Szwajcar. - Sezon jest długi, nie ma więc powodów do paniki - dodał.

AFP/INTERIA.PL

Zobacz również

  • 13 lat temu na polskich lodowiskach występował Mikko Koivunoro, który w barwach Podhala Nowy Targ zdobył brązowy medal. Imponował techniką, ale nie potrafił utrzymać nerwów na wodzy. -... więcej