"Gramy u siebie, Wisełko, gramy u siebie!" - to był fantastyczny pokaz tego, jak nasi kibice potrafią wspierać swoją drużynę. Oczywiście, race nie były nikomu potrzebne, ale cóż - nikt nie jest idealny. Szkoda, że piłkarze Wisły nie rozumieli tego, co krzyczą kibice, ale nie ma się czemu dziwić. Większość z nich mówi po angielsku, hiszpańsku, czy w innym jeszcze języku. Polski jest zrozumiały tylko dla nielicznych.

Zdjęcie

Kibice Wisły n a meczu Fulham. Fot. Koanna Żmijewska. /INTERIA.PL
Kibice Wisły n a meczu Fulham. Fot. Koanna Żmijewska.
/INTERIA.PL
Wisła w czwartek prezentowała radosny futbol. Na boisku sporo się działo, akcje były pod jedną i drugą bramką, emocji dużo, ale do siatki znacznie częściej trafiali Anglicy. Zastanawiająca była postawa wiślackiej defensywy. Zastrzeżenia można mieć do trenera, bo to on uczy gry obronnej zespołu i odpowiada za to, jak ona wygląda. Ciężko jest nauczyć piłkarza strzelania goli, wykorzystywania sytuacji bramkowych. Natomiast gra defensywna jest absolutnie do nauczenia, wyszkolenia. Problem polega na tym, że trener oraz menago stawiają i grają piłkarzami naprawdę przeciętnymi. W obronie Wisły nie ma żadnej gry z głową, dobrego ustawienia, dominuje chaos i przypadek. Nie wiem skąd się bierze całe to przekonanie, że trener i menedżer wiedzą, co robią?

Wisła obok Legii i Lecha jest naprawdę najlepszym polskim klubem. Na pewno będzie się liczyła w walce o tytuł mistrzowski, ale czy tylko o to chodziło? Szkoda mi kibiców, a najbardziej właściciela.

Wisła przypomina mi kadrę Polski za kadencji Leo Beenhakkera. Niby był awans, świetny mecz z Portugalią, a na Euro 2008 była jednak klapa na całej linii. Gość wyjechał i dzisiaj słyszymy, jacy to my Polacy jesteśmy prymitywni, niezorganizowani, przeciętni. Pewnie jest w tym sporo prawdy, ale co z tego wynika? Maaskant kroczy po podobnej ścieżce. Jeśli mu nie wyjdzie, to zabierze swój rower i tyle go zobaczymy. Krytyka w ogóle go nie dotknie. Pozostawienie temu duetowi totalnie wolnej ręki w prowadzeniu zespołu i transferach, to chyba był zły ruch. W spadku po nich pozostanie wiele bubli.

Reklama

Wiśle życzę bardzo dobrze, bo mam tam wielu dobrych znajomych, ale gdy widzę, że odkąd nie gra Małecki, to gola nie strzeli żaden Polak, robi mi się trochę smutno. Na osłodę w czwartek mieliśmy piękną kombinację i gola Kucharczyka.

Miejmy nadzieję, że w przyszłości budowa silnego zespołu w Krakowie będzie bardziej proporcjonalna i oprócz stranierich będziemy mieli w naszych eksportowych drużynach także polskich bohaterów.

PS.

Chciałbym troszeczkę odpocząć. Nie mam wielkiej chęci krytykowani ani PZPN-u, ani reprezentacji Polski, ani amatorszczyzny w polskim futbolu. Dziękuję wszystkim! Jadę na urlop, trochę odpocznę od pisania. Nie wiem jeszcze czy i kiedy wrócę. Do zobaczenia!

Zapraszamy na bloga Zbigniewa Bońka

***

Zbigniew Boniek współpracuje z INTERIA.PL. Pisze u nas felietony, a także prowadzi swojego bloga "Spojrzenie z boku Zibiego". Zapraszamy do lektury!

Autor zainspirował INTERIA.PL do finansowego wspierania Bydgoskiego Zespołu Placówek Wychowawczych z ul. Stolarskiej 2.

INTERIA.PL/PAP

Zobacz również

  • Rosyjscy gimnastycy zdobyli dwa złote medale w finałach indywidualnych mistrzostw Europy w Montpellier: w ćwiczeniach na kółkach najlepszy okazał się Aleksander Bałandin, a na drążku -... więcej