Londyn 2012
-
-
Sobota, 29 stycznia 2011 (11:56)
Australian Open: Czwarty wielkoszlemowy tytuł Kim Clijsters
Belgijka Kim Clijsters wygrała Australian Open, odnosząc pierwsze zwycięstwo na twardych kortach w Melbourne Park. W finale pokonała Chinkę Na Li 3:6, 6:3, 6:3.
"Teraz możecie już chyba na mnie mówić "Aussie" Kim. W końcu wreszcie wygrałam ten turniej. Jeszcze jedno, zanim zapomnę - chcę podziękować pewnemu dentyście z Melbourne. Zaraz po przylocie musiałam się do niego wybrać, a on szybko usunął przyczynę moich problemów, dzięki czemu zdążyłam na pierwszy trening. Poprosił, żebym o nim pamiętała, jak wygram turniej" - powiedziała Belgijka, która przegrywała w sumie czterokrotnie wielkoszlemowe finały.
Oprócz Melbourne dwa razy na paryskich kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (2001 i 2003) oraz w Nowym Jorku (2003). Natomiast 28-letnia Li (nr 9.) dotychczas najdalej doszła do wielkoszlemowego półfinału, przed rokiem właśnie w Australii.
Clijsters rozpoczęła mecz bardzo skoncentrowana i konsekwentnie przejmowała inicjatywę w grze. Natomiast Li sprawiała wrażenie nieco speszonej swoim debiutem w finale. Skutkiem było osiem pierwszych piłek wygranych przez Belgijkę i dwa wygrane gemy.
Dopiero w trzecim Chinka się otrząsnęła i zaczęła stawiać opór bardziej utytułowanej rywalce, ale też wykorzystała pierwszą piłkę na przełamanie serwisu przeciwniczki. Chwilę później, po swoim podaniu, wyrównała na 2:2.
Belgijka objęła jeszcze prowadzenie 3:2, ale później do głosu doszła Li, która grała odważniej i skuteczniej. Rozstrzygała na swoją korzyść wymiany z głębi kortu, ale i wolejami po udanych atakach. Kilka razy tez potrafiła skutecznie minąć przeciwniczkę biegnąca do siatki, zniechęcając ją do takich wypadów. W końcówce pierwszej partii praktycznie się nie myliła i stopniowo uzyskiwała coraz wyraźniejszą przewagę.
Od stanu 2:3 zdobyła cztery gemy, w tym dwa po przełamaniach, a pierwszą partię zakończyła po 38 minutach.
Na otwarcie drugiego seta Chinka dwukrotnie straciła swój serwis, w pierwszym i trzecim gemie, ale za to w drugim i czwartym sama zdobyła "breaki". Dopiero w piątym zdołała utrzymać podanie i wyszła na 3:2.
Później jednak Li się trochę pogubiła, co wykorzystała Clijsters i znów zaczęła wciągać ją w "mordercze" wymiany z głębi kortu, w których była bardziej precyzyjna i skuteczna. Wygrała w ten sposób sześć kolejnych gemów - drugiego seta 6:3 po 53 minutach, a w trzecim odskoczyła od razu na 2:0.
Wtedy nieoczekiwanie pozwoliła się przełamać, ale była to tylko chwilowa dekoncentracja. Chwilę później prowadziła już 4:1 i 5:2, zanim dzięki przewadze jednego "breaka" wygrała seta 6:3 i tym samym trwający dwie godziny i pięć minut finał. Zwycięstwo przyniosło jej czek na sumę 2,2 miliona dolarów australijskich, dwukrotnie wyższą od premii dla Li.
Odbierając z rąk prezesa Tennis Australia efektowny puchar Clijsters nie omieszkała wyliczyć wszystkich ludzi, z którymi współpracuje, a którzy zasiedli w sobotę w loży dla sztabu tenisistek. Nie omieszkała też wytknąć jaskrawego stroju swojemu wujkowi: "To najbrzydsze zielone spodnie, jakie w życiu widziałam. Są po prostu straszne, ale może dzisiaj to właśnie one przyniosły mi szczęście, kto wie?".
Li także okazała wdzięczność swoim najbliższym, choć podziękowania skierowane były głównie pod adresem jej męża i trenera zarazem: "Widzicie tego faceta w żółtej koszulce, tam w loży zawodniczej? To człowiek, za którym będę podążać zawsze i kochać go, nawet jeśli będzie stary, gruby i łysy. Bez niego nic nie byłoby tak piękne, jak jest".
Wynik finału gry pojedynczej kobiet:
Kim Clijsters (Belgia, 3) - Na Li (Chiny, 9) 3:6, 6:3, 6:3.
Statystyki finału Clijsters - Li:
Asy serwisowe: 1 -1
Podwójne błędy serwisowe: 3 - 4
Niewymuszone błędy: 26 - 40
Łącznie wygranych wymian: 98 - 84
Czas gry: 2 godziny i 5 minut
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Clijsters przerwała serię dwóch australijskich zwycięstw Amerykanki Sereny Williams, która nie przystąpiła do obrony tytułu w wyniku kontuzji stopy.
Rekordzistką w liczbie triumfów w Melbourne jest Australijka Margaret Smith-Court, która w latach 60. i 70. wygrywała turniej jedenaście razy. Druga w klasyfikacji wszech czasów, z sześcioma zwycięstwami, jest jej rodaczka Nancye Wynne-Bolton. Pierwszą wygraną odnotowała w 1937, a ostatnią - w 1951 roku.
Zwyciężczynie Australian Open w latach 2001-2011:
2001 Jennifer Capriati (USA)
2002 Jennifer Capriati
2003 Serena Williams (USA)
2004 Justine Henin-Hardenne (Belgia)
2005 Serena Williams
2006 Amelie Mauresmo (Francja)
2007 Serena Williams
2008 Maria Szarapowa (Rosja)
2009 Serena Williams
2010 Serena Williams
2011 Kim Clijsters (Belgia)
Zobacz również
-
Stadion w Krakowie-Nowej Hucie po odnowieniu jest gotowy na przyjęcie piłkarskiej reprezentacji Anglii, którzy stolicę Małopolski wybrali jako centrum pobytowe w trakcie Euro. więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Jerzy Janowicz przegrał z Holendrem Igorem Sijslingiem... więcej
-
- Sądzę, że ta trójka bramkarzy - Szczęsny, Tytoń i... więcej
-
Agnieszka Radwańska zagra z Serbką Bojaną Jovanovski,... więcej
-
Wicemistrzyni olimpijska z Aten i Pekinu Australijka... więcej
-
Trener piłkarzy Wisły Kraków Michała Probierz liczy,... więcej
-
Kapitan czeskiej reprezentacji Tomas Rosicky z powodu... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Sport
-
Motoryzacja
-
Motoryzacja
-
www.rmf24.pl
-
Euro 2012
-
Motoryzacja
-
Motoryzacja
-
Nowe technologie
-
Nowe technologie
-
Kobieta2
-
Sport
-
styl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
Teletydzien
-
-
Narzędzia







Wasze komentarze (9)
Dodaj komentarzCzy ona nie przypomina wam...
~Mietek -
Zgłoś do usunięcia Link
trochę Fiony, żony Shreka?
DOBRZE GRA
~TED -
Zgłoś do usunięcia Link
GORZEJ WYGLĄDA......TAKA JAKAŚ....
Pełen szacun!
~widz -
Zgłoś do usunięcia Link
Gartulacje!!!!!!!!!
HEJ!...STOPA!KAROL!
~Pozdrowienia dla KIM!!!! -
Zgłoś do usunięcia Link
Strzelasz se w stopę,kiedy co chwila robisz wtopę.Głupis jak cholewa,rasistowski buc!
Brawo KIM.
~elle -
Zgłoś do usunięcia Link
Od czasu finalu z Capraiati w RG, a było to dawno temu zawsze jestem z Tobą. Co prawda nie grałaś tak olśniewająco jak potrafisz, ale liczy się ZWYCIĘSTWO! Brawo...brawo...brawo przeurocza KIM.
wiadome bylo ze wygra :)
~glucik -
Zgłoś do usunięcia Link
brawo kibicowalem jej. gratulacje Kim
BRAVO KIM!
~van der bergh -
Zgłoś do usunięcia Link
CONGRATULATION:)