Londyn 2012
-
-
Wtorek, 6 grudnia 2011 (13:31)
Andrea Anastasi: Medal jest realny
Po zajęciu drugiego miejsca w Pucharze Świata trener polskich siatkarzy skupia się już na igrzyskach olimpijskich w Londynie. - Medal jest realny, ale czeka nas dużo pracy - przyznał Andrea Anastasi.
Anastasi nie ukrywa, że marzy mu się krążek w stolicy Wielkiej Brytanii.
- Oczywiście jak kończy się rywalizację w Pucharze Świata na drugim miejscu można powiedzieć, że jest się drugą drużyną globu, ale ... spokojnie. Reprezentacja tworzy interesującą, bardzo młodą grupę graczy, którzy muszą jeszcze wiele się nauczyć. Oni mają wszelkie papiery ku temu, by zdobyć medal olimpijski. Złoty? Może... Wierzę w podium - zaznaczył.
Włoch ma już w dorobku brąz z najważniejszej sportowej imprezy na świecie. W Sydney prowadzona przez niego kadra Włoch stanęła na najniższym stopniu podium.
- To było jedenaście lat temu. Chciałbym to powtórzyć. Oczywiście, gdyby to było złoto, to byłaby pełnia szczęścia. Nie podgrzewajmy jednak wokół nas atmosfery. Musimy szybko ochłonąć. Będzie potrzebny nam spokój i niezbyt wygórowane oczekiwania. Cieszmy się, że mamy zespół ze wspaniałymi perspektywami, ale to nie znaczy, że nie musimy pracować. Wręcz przeciwnie, musimy włożyć jeszcze więcej wysiłku w to, co robimy - zaapelował.
Anastasi przyznał, że ma już w głowie nazwiska 12 graczy, których chciałby zabrać ze sobą do Londynu.
- Ale jeszcze wiele może się wydarzyć. Drzwi do kadry są otwarte, nie jestem głupi. Muszę mieć do dyspozycji najlepszych zawodników i po nich właśnie sięgnę. To moment dla graczy, by grali w klubach, a ja będę ich obserwował - zapowiedział.
Plan przygotowań jest już gotowy i przesłany do całego sztabu.
- Ustaliłem go po meczu z Brazylią, gdy zapewniliśmy sobie udział w igrzyskach. Nie mogłem w ogóle spać, więc postanowiłem działać. Wyciągnąłem rozkład rozgrywek Ligi Światowej i myślałem o tym, co musimy jeszcze zrobić, by jak najlepiej wypaść w Londynie. Jeszcze przed meczem z Rosją wysłałem wszystko moim współpracownikom, a oni mi powiedzieli, że jestem szalony - podkreślił.
Przed rywalizacją w stolicy Wielkiej Brytanii czeka brązowych medalistów mistrzostw Europy rywalizacja w elitarnej Lidze Światowej.
- Nie potraktujemy jej ulgowo. Chciałbym ponownie stanąć tam na podium, nie będzie to łatwe, ale spróbujemy. Zwróćmy uwagę, że w Japonii pierwsza trójka była dokładnie taka sama jak w Lidze Światowej. Zamieniliśmy się tylko miejscami z Brazylią. To też o czymś świadczy. Gramy po prostu bardzo dobrze w siatkówkę - ocenił.
Wracając myślami do Pucharu Świata Anastasiemu przychodzi do głowy tylko jedno słowo: "zmęczenie".
- To najtrudniejszy turniej na świecie. Nikt, kto w tym nie uczestniczył nie może sobie nawet wyobrazić do jakiego stopnia jest to ciężkie. Trzy razy brałem udział w tej imprezie, dwukrotnie jako trener, raz jako zawodnik i wiem jak trudno jest znaleźć się na podium. Każdego dnia trening, mecz, dużo podróży, przemieszczania się. Nigdy nie słyszałem jednak słowa narzekań z ust siatkarzy. Oni rozumieli po co to wszystko robimy i jaki jest cel - podkreślił.
Jeszcze trudniejsze zadanie ma przed sobą trener. - Dla szkoleniowca to prawdziwa tragedia. Codzienna analiza, ustalanie strategii, taktyki. Zawodnicy po meczu mają wolne, mogą pójść na zakupy, położyć się do łóżka. Selekcjoner nie - zauważył.
Anastasi z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej kontrakt podpisał 23 lutego tego roku, ale z siatkarzami spotkał się po raz pierwszy na początku maja.
- To nie było łatwe pół roku. Zwłaszcza okres, w którym próbowałem budować tę drużynę. Na koniec sezonu zagraliśmy jednak niewiarygodnie, mimo że w Pucharze Świata pojawili się nowi zawodnicy - Paweł Zagumny, Michał Winiarski czy Zbigniew Bartman. Tworzymy w tym momencie naprawdę interesującą ekipę. Kiedy patrzę na nich, jestem zadowolony z tego, co widzę. Możemy rywalizować jak równy z równym ze wszystkimi zespołami na świecie i mamy realne szanse, by sięgać po kolejne medale w przyszłości - ocenił i dodał: - Wiemy jednocześnie, że nie jesteśmy idealni, mamy sporo elementów do poprawy i musimy zrobić kolejne kroki, by być wśród najlepszych, ale mamy ku temu naprawdę dobrą bazę.
Teraz czas na odpoczynek. - Jadę do domu. Przez sześć ostatnich miesięcy spałem tylko w hotelach. Marzę o własnym łóżku - przyznał włoski szkoleniowiec.
Zobacz również
-
Trener piłkarzy Juventusu Turyn Antonio Conte podpisał w czwartek nowy kontrakt, który wiąże go z klubem mistrza Włoch do 2015 roku. więcej
-
Polecamy
Polecamy
-
Udział Jakuba Wawrzyniaka w Euro 2012 nie jest... więcej
-
Najbardziej wartościowy koszykarz NBA LeBron James... więcej
-
Trener piłkarzy Juventusu Turyn Antonio Conte podpisał... więcej
-
Koszykarze PGE Turowa Zgorzelec pokonali Zastal Zielona... więcej
-
Rozstawiona z numerem drugim Włoszka Francesca Schiavone... więcej
-
Młodzieżowy mistrz Europy Paweł Fajdek (Agros... więcej
-
-
Dziś w Interia.pl
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Kobieta2
-
Motoryzacja
-
Sport
-
Sport
-
Sport
-
Euro 2012
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
Sport
-
www.rmf24.pl
-
www.rmf24.pl
-
-
Narzędzia







Wasze komentarze (11)
Dodaj komentarz~Kazimierz Fink -
Zgłoś do usunięcia Link
Krytyczna analiza gry - potrzebna! Cieszmy się, lecz bez euforii! Uzyskaliśmy kwalifikację na IO 2012. Brawo! Popatrzmy jednocześnie krytycznie na porażki z Iranem, Brazylią, Rosją. Mamy jak na dłoni widoczne zalety i wady w grze naszej reprezentacji. Mamy niezłe przyjęcie, stąd niezły atak środkiem, lecz mamy kiepską zagrywkę. Razi gapiostwo i rozkojarzenie zagrywających. Zbędny pośpiech, często wręcz bezmyślność w chwili wykonywania zagrywki. Zagrywki są mało kąśliwe, łatwe do odbioru - wręcz ułatwiają przeciwnikom przygotowanie kontry. Za dużo uderzeń bezpośrednich w siatkę. Trzeba przygotować system ćwiczeń zagrywki wszystkich siatkarzy kadry reprezentacyjnej. W tym elemencie gry tkwią największe rezerwy Polaków. Zdecydowana poprawa zagrywki, jej skuteczności, da nam szanse walki o medal na IO 2012. Mamy teraz kilka miesięcy czasu, na usunięcie wad w grze naszych siatkarzy. Wykorzystajmy z ochotą - ten czas. Powodzenia. Pozdrawiam.
~Polak -
Zgłoś do usunięcia Link
Polski Orzeł musi wrócić, zarówno na koszulki reprezentacji polskiej w piłce nożnej, jak i - w siatkówce!!!! Takie jest prawo Polaków i Polski!!!
~felicjan -
Zgłoś do usunięcia Link
Po "Orłach Górskiego" polska piłka nożna od ponad 30 lat nie może się pozbierać !!! - Czy winni są tylko piłkarze szumnie i dumnie nazywani "Orłami"? Gdy Kazimierz Górski był prezesem PZPN-u powiedział: -"Wziąć wiadro benzyny, polać i spalić cały PZPN razem z pracownikami!!! Związki sportowe nie są instytucjami państwowymi, więc sprawa Godła Polski na strojach sportowców budzi wątpliwości. Czy piłkarzom, tak jak siatkarzom nie powinna wystarczyć minaturka biało-czerwonej flagi z napisem POLSKA ? Im gorzej dzieje się w związkach sportowych tym bardziej naród "karmiony" jest i usypiany "Orłami"! - Oby Zarząd piłki siatkowej wraz z zasłoną dymną "Orłami siatkarzami" nie wzorował się na Zarządzie piłki nożnej...
~Fan -
Zgłoś do usunięcia Link
Złoto-nieosiągalne, nikt tak nie gra w siatkówkę jak Brazylia to są złoci medaliści.
~andy -
Zgłoś do usunięcia Link
trener jestes WIELKIIIII,i cala ekipa
~szpak -
Zgłoś do usunięcia Link
Orły nieloty przyfrunęły !!!
~sapkow -
Zgłoś do usunięcia Link
A ja myśląlem że chodzi o smudę
~cezap962 -
Zgłoś do usunięcia Link
Taki zespół z takim trenerem,grzechem byłoby z Londynu wrócić bez medalu.Aby tylko działacze nie pospieszyli się, jak w przypadku Castelanigo.