PGE Orlik Opole - Naprzód Janów 4-5. 84 sekundy, które wstrząsnęły Toropolem

Do 52. minuty hokeiści PGE Orlika Opole prowadzili z Naprzodem Janów 4-2, ale kara meczu Miroslava Zatki dała rywalom aż trzy gole w przewadze. Sędzia do szatni odesłał tylko Słowaka, który zrzucił rękawice i położył szybko Marcina Jarosa. A to ostatecznie okazało się kluczem do zwycięstwa beniaminka PHL.

Od pierwszych minut spotkanie wyglądało chaotycznie. Zarówno gospodarze, jak i goście mieli problem ze stworzeniem akcji. W pierwszej części spotkania zawodnicy Orlika dopuszczali się wielu nieczystych zagrań, przez co już w 12. minucie spotkanie zawodnicy Naprzodu Janów mieli szansę na otworzenie wyniku podczas gry w podwójnej przewadze. Gospodarze jednak nie dali się zaskoczyć i zachowali spokój w obronie. Pod koniec tercji pierwsza formacja Orlika stworzyła spore zamieszanie pod bramką strzeżoną przez Elżbieciaka. Najprzytomniej pod bramką zachował się Karol Wąsiński i dobił krążek do bramki, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.

Reklama

W drugiej tercji to gospodarze przejęli inicjatywę i prowadzili grę. Podczas rozgrywania przewagi gospodarze popełnili prosty błąd i Zatko zmuszony był faulować zmierzającego sam na sam z bramkarzem Mateusza Adamusa. Skrzydłowy gości pewnie wykorzystał rzut karny i doprowadził do remisu. 

Jednak dwie minuty później zawodnicy Naprzodu również dopuścili się koszmarnego błędu i stracili krążek podczas gry w przewadze. Radek Meidl oddał strzał prosto w Michała Elżbieciaka, a Filip Stopiński umieścił gumę w bramce. Do ostatniej syreny drugiej części spotkania Orlik wyraźnie przeważał nad rywalami. Gospodarzom zabrakło jednak skutecznego wykończenia akcji. Zawodnicy Naprzodu Janów, którzy łącznie przez dwie tercje oddali zaledwie 9 strzałów na bramkę, myśleli wyłącznie o wyrównaniu wyniku spotkania. I udało im się to już na samym początku trzeciej części spotkania. Kamil Charousek pewnym strzałem pokonał Michała Kielera podczas gry w przewadze. 
Kolejne 10 minut należało do zawodników Orlika Opole, którzy całkowicie zdominowali grę. W 44. minucie Lorek zagrał do wyjeżdżającego lewym skrzydłem Radka Meidla, który bez problemów wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Trzy minuty później kapitan Orlika - Sebastian Szydło powiększył prowadzenie na 4:2. Później Demjaniuk i Baranyk zmarnowali dobre okazje i wynik nie uległ zmianie.

Momentem przełomowym całego spotkania było wydarzenie z 52. minuty. Jaros rzucił na bandę Miroslava Zatko, emocje wzięły górę i po paru sekundach szarpanina przerodziła się w bójkę. Wystarczyło parę mocnych ciosów obrońcy Orlika, by powalić na lód Marcina Jarosa. Po bójce sędziowie zdecydowali się ukarać tylko zawodnika gospodarzy dlatego kolejne pięć minut opolanie grali w osłabieniu. Hokeiści Naprzodu Janów doskonale zagrali w przewadze liczebnej pozostawiając Kielera bez szans. Na początku Jirzi Charousek wykorzystał podanie Kamila Charouska, który chwilę później wyrównał wynik spotkania po strzale z linii niebieskiej. Decydującego gola z najbliższej odległości zdobył Adam Rajski. Do ostatniej sekundy atmosfera na lodzie była napięta, a między zawodnikami dochodziło do spięć. Mimo gry trzech na pięciu pod sam koniec spotkania, zawodnicy Naprzodu utrzymali prowadzenie i wygrali całe spotkanie 4-5.

- Bardzo cieszymy się ze zdobytych punktów. Już tydzień temu byliśmy blisko zwycięstwa na własnym lodowisku. Przyjechaliśmy do Opola z nastawieniem, że zdobędziemy tu komplet punktów - zaznaczył Adrian Parzyszek, trener Naprzodu. - Pierwsze dwie tercje były najsłabsze w naszym wykonaniu od startu ligi. Po mocnych słowach w szatni i mobilizacji udało się wygrać. Dwie bramki to w hokeju nie jest wielka przewaga. Przełomowym momentem była pięciominutowa kara dla przeciwnika. Myślę, że bardzo rzadko się to zdarza. Wielkie brawa dla chłopaków, że w tak krótkim czasie odwróciliśmy losy meczu - dodał.



PGE Orlik Opole - Naprzód Janów Katowice 4-5 (1-0, 1-1, 2-4)
1-0 Karol Wąsiński - Vaclav Meidl (17:41)
1-1 Mateusz Adamus  (32:14)
2-1 Filip Stopiński - Radek Meidl (34:31, 4/5)
2-2 Kamil Charousek - Jiří Charousek (40:36, 5/4)
3-2 Radek Meidl - Jarosław Lorek (43:23, 5/4)
4-2 Sebastian Szydło - Mateusz Sordon, Jan Latal (46:32, 5/4)
4-3 Jirzi Charousek - Kamil Charousek (52:22, 5/4)
4-4 Kamil Charousek - Jirzi Charousek, Mateusz Adamus (53:05, 5/4)
4-5 Adam Rajski - Michał Stokłosa (53:46, 5/4)

Sędziowali: Bartosz Kaczmarek - Dariusz Pobożniak, Michał Kogut.
Minuty karne: 39 (w tym 25 min. dla Zatko za walkę na pięści) - 14
Strzały: 26 - 18
Widzów: 420

PGE Orlik: Kieler - Bychawski, Sordon; Kiselewski, V. Meidl, Baranyk (2) - Kostek (2), Zatko (27); Demjaniuk, Szydło (2), Przygodzki - Sznotala, Latal; Gorzycki, Sikora, Wąsiński - Lorek, Stopiński (4), R. Meidl oraz Gawlik.

Naprzód: Elżbieciak - Musioł (2), K. Charousek; Adamus, J. Charousek, Indra - Żywiołek, Potiechin (2); Rajski, Szeda (4), Skrodziuk - Kurz, Kosakowski; Jaros (2), Stachura, Piper - Kulik, Sarna; Stokłosa, Pohl (4), Sroka.

Hokej.net

Hokej.net

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje