"Orły" pokonały Austriaków!

Polska pokonała Austrię 2:0 w ostatnim meczu turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Sanoku, ale stawką tego spotkania był tylko prestiż, bo "biało-czerwoni" stracili szanse na wyższe niż czwarte, ostatnie miejsce już w piątek, gdy przegrali z Włochami.

W 16. minucie Filip Drzewiecki wykorzystał świetne podanie Łukasza Batkiewicza i z bliska pokonał austriackiego bramkarza.

Reklama

"Biało-czerwoni" przeżywali ciężkie chwile na początku II tercji, gdy przez 85 sekund grali w podwójnym osłabieniu. Świetnie spisywał się jednak między słupkami Rafał Radziszewski, a nasi obrońcy robili co mogli, by zablokować strzały rywali. W jednej z akcji Bartosz Dąbkowski rzucił się pod nogi strzelającego Austriaka i dostał krążkiem w kask. Na szczęście szybko się podniósł i choć mocno zamroczony, to jednak o własnym siłach zjechał z lodu.

W 29. minucie bardzo groźnie strzelał Maciej Mermer, guma jednak przeleciała tuż obok słupka. Po chwili "Orłów" uratował "Radzik", który wygrał pojedynek sam na sam z Danielem Oberkoflerem i mocną dobitkę jednego z jego partnerów z ekipy.

Widzowie oglądali ciekawe widowisko. Obie młode drużyny walczyły z sercem i zamiast wyrachowanego hokeja, co chwila oglądaliśmy sunące z jednej strony na drugą szybkie ataki. Nikt nie odpuszczał, więc często trzeszczały bandy.

W 58. minucie oko w oko z bramkarzem Austrii stanął Sebastian Kowalówka, ale strzelił minimalnie niecelnie. Półtorej minuty przed końcem wszyscy w Arenie Sanok podnieśli się z miejsc i ostatnie akcje oglądali na stojąco.

Niecałą minutę przed końcem szwedzki trener Austrii zdjął z lodu bramkarza i wprowadził szóstego zawodnika z pola, z kolei Polacy grali w czwórkę, bo na ławce kar siedział kapitan zespołu Adam Bagiński. Austriacy stracili krążek i błyskawicznie dopadł do niego Marcin Jaros i choć strzelał z ostrego kąta, to nie pomylił się i trybuny eksplodowały radością.

Bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem polskiej ekipy był Rafał Radziszewski, który obronił 32 strzały rywali.

Hokeiści Łotwy mieli pokonać Włochów, pieczętując w ten sposób zwycięstwo w turnieju Euro Ice Hockey Challenge w Sanoku. Zrobili to, ale dopiero w karnych, serwując swoim wiernym fanom emocje do końca.

Łotysze mieli świetną okazję, żeby wyjść na prowadzenie, ale w 11. minucie Darzins przestrzelił wykonując rzut karny, w dodatku faworyci imprezy stracili gola grając w osłabieniu. W 28. minucie wyrównał Jerofiejevs, ale Włosi ambitnie walczyli i w 32. minucie dopięli swego. W 39. minucie pierwszy atak łotewskiego zespołu mocno przycisnął rywali podczas gry w przewadze. Włoski bramkarz odbił kilka razy krążek, ale w końcu M. Redlihns wepchnął go z najbliższej odległości do siatki.

Łotysze trochę lepiej prezentowali się taktycznie, ale Włosi nadrabiali dynamiką i zaangażowaniem, czego efektem był trzeci ich gol tuż po rozpoczęciu trzeciej odsłony.

Hokeiści Łotwy ruszyli do ataków, zdając sobie sprawę z tego, że przy porażce i ewentualnym zwycięstwie Austriaków w meczu z Polską straciliby pierwsze miejsce.

Wreszcie w 50. minucie na indywidualną akcję zdecydował się Guntis Dzerins, ruszył ostro spod bandy i huknął w samo "okienko" bramki. Pięć minut przed końcem krążek wpadł do siatki Włochów, ale sędzia nie uznał bramki, bo Łotysz wbił gumę łyżwą.

W dogrywce Włosi grali przez dwie minuty 4 na 3, ale nawet nie oddali w tym okresie strzału. O zwycięstwie przesądziły dopiero karne. W 2. serii jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy napastnik imprezy - Cipulis zdobył gola na wagę triumfu w całym turnieju.

Polska - Austria 2:0 (1:0, 0:0, 1:0)

Bramki: 1:0 Drzewiecki-Batkiewicz-Urbanowicz (15.39), 2:0 Jaros (59.38 czterech na sześciu, do pustej bramki).

Kary: 16 - 16 minut. Widzów 2500.

Polska: Radziszewski - Kłys (2), P. Noworyta (2); Michał Radwański, Bagiński (8), Jaros - Mejka, Piekarski; Drzewiecki, S. Kowalówka, M. Piotrowski - Dąbkowski, Rompkowski; Mermer, Rzeszutko, Jankowski - Dronia (2), Galant; Dołęga (2), Urbanowicz, Batkiewicz.

Austria: Penker - Ratz, Reichel; Grabner-Meier, Koch, Welser (2) - Pfeffer, Oraze; Peintner (2), Kaspitz (4), Thomas Raffl - Lakos, Altmann; Harald (2), Pinter (2), Oberkofler (2) - Berger (2), Kirisits; Latusa, Schuller, Ofner.

Włochy - Łotwa 3:4 po karnych (1:0, 1:2, 1:1; 0:0 - karne 0:1)

Bramki: 1:0 Pittis-Helfer-de Bettin (18.11 w przewadze), 1:1 Jerofiejevs (27.02), 2:1 Bustreo (32.01), 2:2 M. Redlihs-Darzins-Berzins (38.45 w przewadze), 3:2 Ansoldi-Ramoser-Lutz (41.07), 3:3 Dzerins-Cipulis-Sprukts (49.36).

Jedynego karnego wykorzystał Cipulis.

Kary: 26 (w tym 2 min techniczne) - 18 minut. Widzów 600.

Włochy: Russo - Hofler, Helfer (10); Innanone, Pittis (4), de Bettin - Lutz (2), Trevisani (4); Ramoser, Ansoldi, Fontanive - Gallac, Ceresa (2); Insam (2), de Toni, Margoni Oberrauch, Willeit; Bustreo, Faggioni, Demetz.

Łotwa: Zabotinskis - Kristjanis Redlihs, Lavins (2); Mikelis Redlihs, Berzins, Darzins - Rekis (4), Galvins; Cipulis (2), Sprukts (2), Dzerins (2) - Saviels (2), Jerofejevs; Mamonovs, Brancis, Sirokovs - Andersons, Jekabs Redlihs (2); Blinovs (2), Stals.

1. Łotwa   3 7 11:7
2. Austria 3 4  6:8
3. Włochy  3 4  7:8
4. Polska  3 3  4:5

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje