Odegrali horror prowadząc 4:1

Hokeiści GKS Tychy pokonali Comarch Cracovię 4:3 i zmniejszyli straty w walce o złote medale mistrzostw Polski. Tyszanie dzielili i rządzili w trzeciej tercji, ale prowadząc 4:1 nieodpowiedzialnie faulowali i zafundowali kibicom horror.

ZOBACZ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO!

Reklama

W całej serii "Pasy" prowadzą 2-1. Tytuł zdobędzie zespół, który wygra cztery mecze. Czwarte spotkanie już w piątek w Tychach. Piąte w poniedziałek w Krakowie.

W pierwszej tercji ofensywniej grała Cracovia, a tyszanie dochodzili do groźnych sytuacji wyprowadzając kontry. Gospodarze mieli pierwszą świetną okazję, gdy Robin Bacul i Adrian Parzyszek jechali 2 na 1, ale ten drugi za szybko wjechał w tercję "Pasów" i sędzia musiał odgwizdać spalonego.

W 33. minucie tyszanie cieszyli się z gola, ale za bramką nie zapaliło się czerwone światło i sędzia gola nie uznał. Tyszanie objęli prowadzenie po dobrze rozegranym zamku. Łukasz Mejka wstrzelił krążek przed bramkę, a Michał Garbocz dobił go do siatki. Doświadczony center GKS-u mógł po chwili pogrążyć rywali, ale przegrał pojedynek z Rafałem Radziszewskim.

Po chwili dwie kary złapał Tomasz Jakesz. Za pierwszym razem gospodarzy uratował Arkadiusz Sobecki przecinając świetne podanie Leszka Laszkiewicza do Damiana Słabonia. Jednak podczas następnego okresu gry w przewadze "Pasy" dobrze rozegrały zamek, a Igors Bondarevs huknął z niebieskiej i złapał Sobeckiego na wykroku.

Trzecia tercja zdecydowanie da tyszan. Już w 42. minucie Cracovia popełniła katastrofalny błąd podczas gry w osłabieniu i Adrianowi Parzyszkowi pozostało już tylko dobić krążek do pustej bramki. W 48. minucie Radziszewski obronił karnego wykonywanego przez Robina Bacula, ale trzy minuty później nie był już w stanie uratować "Pasów" przed utratą trzeciego gola, gdy jego zespół grał w podwójnym osłabieniu. W 57. minucie rozkojarzona Cracovia popełniła kolejny poważny błąd w defensywie, gdy grała w osłabieniu i kapitan GKS-u dobił "gumę" do pustej bramki.

Wydawało się, że już jest po meczu, tymczasem kompletnie niepotrzebne faule tak doświadczonych zawodników, jak Frantiszek Bakrlik i Tomasz Proszkiewicz doprowadziły do nerwowej końcówki. Ten pierwszy ewidentnie szukał dziś okazji do bójki. W końcu obłapił Michała Piotrowskiego, strącił mu kask, a ponieważ rywal trzymał nerwy na wodzy, to tyski napastnik uderzył go w twarz. W efekcie dostał karę mniejszą podwójną. Po chwili podczas przerwy Proszkiewicz podjechał do Bondarevsa i mocno uderzył go kijem trzymanym oburącz w twarz. W efekcie Cracovia przez ponad minutę miała grać w podwójnej przewadze.

Trener Rudolf Rohaczek wycofał bramkarza i wprowadził szóstego ofensywnego zawodnika. Krakowianie zdążyli strzelić dwa gole, ale na doprowadzenie do dogrywki nie wystarczyło im czasu.

FINAŁ (DO 4 ZWYCIĘSTW)

GKS TYCHY - COMARCH CRACOVIA 4:3 (0:0, 1:1, 3:2)

BRAMKI: 1:0 Garbocz - Mejka (32.44 PP1), 1:1 Bondarevs - L. Laszkiewicz (37.34 PP1), 2:1 Parzyszek - Paciga - Gonera (41.42 PP1), 3:1 Garbocz - Majkowski (51.20 PP2), 4:1 Parzyszek - Bacul (56.10 PP1), 4:2 Csorich (59.12 PP2), 4:3 L. Laszkiewicz - Csorich (59.58 PP2).

GKS Tychy: Sobecki - Gonera (6), Jakesz (4); Bacul (4), Parzyszek, Paciga - Mejka, Majkowski; Proszkiewicz, Garbocz, Sarnik - Kotlorz, Śmiełowski; Bakrlik (12), Bagiński, Woźnica - Prochazka, Banachewicz; Jakubik, Krzak, Wołkowicz.

Comarch Cracovia: Radziszewski - Csorich (6), Bondarevs; L. Laszkiewicz, Słaboń (2), D. Laszkiewicz - Szkorvanek (2), Witowski; Badżo, Mihalik (2), Pasiut (2) - Noworyta (6), Dulęba (2); M. Piotrowski, S. Kowalówka (4), Cieślicki (2) - Kłys, Wajda (2); Verczik, Rutkowski, Radwański (2).

Stan rywalizacji: 1-2 (4:5 - KARNE, 1:2, 4:3)

Dowiedz się więcej na temat: bramki | Tychy | Comarch | Cracovia | gks | horrory

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje