"Nie widziałem bramki!"

ComArch Cracovia sprowadziła obcokrajowców specjalnie na play offy i wydawało się, że dla Marka Badżo zabraknie miejsca w składzie. Tymczasem czeski napastnik dobrą grą przyczynił się do tego, że "Pasy" w finałowej walce do czterech zwycięstw prowadzą z GKS-em Tychy 3:2 - napisała oficjalna strona klubu.

Jego bramka na 1:1 w piątkowym meczu odmieniła grę "Pasów". - Nie zauważyłem jak krążek wpadł do siatki i byłem pewien, że Sobecki go złapał. Czułem się zawiedziony, gdy nagle widziałem jadącego w moją stronę i cieszącego się Romana Hloucha, gdy widziałem cieszących się naszych kibiców. Przez chwilę zgłupiałem - relacjonował hokeista, dodając, że dopiero Mariusz Dulęba uświadomił go, że zdobył bramkę.

Reklama

Pierwsza tercja nie zapowiadała zwycięstwa Cracovii. - Zagraliśmy źle, mało jeździliśmy, ale w przerwie powiedzieliśmy sobie kilka mocnych słów i potem było już lepiej - przyznał Czech, który jest pod wrażeniem dopingu krakowskich kibiców.

- Czujemy, że są z nami! - powiedział Badżo. - Jeszcze nigdy w mojej karierze nie miałem do czynienia z takimi kibicami. To są najlepsi fani ze wszystkich drużyn, w których grałem! Dlatego też to mistrzostwo chcemy też zdobyć dla nich. Chcemy, żeby byli szczęśliwi.

Dzięki zwycięstwu w Tychach, "Pasy" potrzebują już tylko jednej wygranej, aby zdobyć mistrzostwo Polski. W poniedziałek na krakowskim lodowisku może być wielka feta. - Zagramy na maxa, żeby tak było - zapewnił napastnik, którego trener Rohaczek ustawił ostatnio w drugim ataku. - Będzie ciężko, ale mamy dużo sił i myślę, że będziemy grali jeszcze lepiej niż w tych pięciu meczach. Nie chcemy już wracać do Tychów.

www.cracovia.pl
Dowiedz się więcej na temat: pasy | Cracovia | napastnik | bramki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje