Mocarze z utartym nosem

Zagłębie zamyka tabelę, tyszanie są na 7. miejscu, a mistrzów ogrywa beniaminek - kto spodziewał się takich rozstrzygnięć na starcie PLH? - Jeśli nazbiera się zawodników dlatego, że mają nazwiska, to trudno skomponować zespół - dowodzi trener KH Sanok Andrzej Słowakiewicz.

- Przyczyną zaskakujących wyników jest to, że wielu młodych zawodników dostało szansę gry i pokazują, że warto na nich stawiać. A zmiana generacji w polskim hokeju musi nastąpić. Poza tym kilka drużyn budowano na szybko, bez koncepcji, a jeśli nazbiera się zawodników dlatego, że mają nazwiska, to trudno skomponować zespół - dodaje szkoleniowiec drużyny, która wydarła punkt wicemistrzom Polski w Tychach, a w niedzielę ku radości prawie trzytysięcznej widowni odprawiła z kwitkiem brązowych medalistów z Krakowa.

Reklama

- Rozmawiałem z chłopakami i długo przekonywałem ich, że warto profesjonalnie podchodzić do hokeja. Poza tym solidnie przygotowaliśmy się do sezonu, dlatego uważam, że utrzymamy formę. Ale oczywiście, nie zawsze da się wygrywać z Cracovią - przyznaje Słowakiewicz, dodając, że trochę obawia się nadmiernie rozbudzonych apetytów fanów.

Zupełnie inna atmosfera po dwóch kolejkach panuje w Sosnowcu. Zagłębie ma walczyć o medale, tymczasem najpierw dostało lanie z TKH Toruń, a w niedzielę utarła mu nosa skazywana na spadek Unia, z której wielu zawodników odeszło właśnie do Sosnowca.

Poleciała już pierwsza głowa. Trener Jarosław Morawiecki szybko posadził na ławie Lubomira Cabana, a ten bardziej niż oglądać swoich kolegów z drużyny, jak dostają baty od Torunia, wolał iść się przebrać. Prowokacyjnym pytaniem wkurzył trenera i choć w sparingach strzelił pięć goli, teraz musi szukać nowego klubu.

- Nie ma o czym rozmawiać, Caban zachował się w sposób nieprofesjonalny - powiedział wiceprezes Zagłębia Dariusz Kisiel. - Po dwóch porażkach mieliśmy dzisiaj nadzwyczajne zebranie i doszliśmy do wniosku, że nerwowe ruchy w niczym nie pomogą. Sami zawodnicy mówią, że gra zaskoczy, tylko potrzebują jeszcze trochę czasu. Czują trudy przygotowań i trzeba będzie dać im odpocząć. Poza tym na pewno czują presję, bo widzi się w nas kandydata do medali. A przypomnę, że przed rokiem Cracovia też słabo zaczęła ligę, a zdobyła medale.

Już we wtorek trzecia kolejka. Świetnie zapowiada się mecz Comarch Cracovii z Wojasem Podhalem. Będzie to pierwsze starcie krakowiaków z góralami od czasu wygranego przez "Szarotki" półfinału play off.

Zespół Wiktora Pysza pokonując tyszan odzyskał zaufanie kibiców po wpadce z Polonią. Teraz pora na wyjazdowe zwycięstwo. "Pasy" będą musiały zagrać przede wszystkim skuteczniej, jeśli chcą pokrzyżować plany rywalom. Nie będzie to proste zadanie, bo Tomasz Rajski wrócił już między słupki i w niedzielę obronił wszystkie 27 strzałów Garbocza i spółki.

Dowiedz się więcej na temat: starcie | nazwiska | Zagłębie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje