​Marcin Kolusz wrócił do Podhala. Ziętara: Wychowankowie mają pierwszeństwo

Kapitan hokejowej reprezentacji Polski Marcin Kolusz wrócił z GKS-u Tychy do macierzystego Podhala Nowy Targ - to na razie najgłośniejszy transfer w Polskiej Hokej Lidze. - Wolimy zrezygnować z jednego obcokrajowca, by odzyskać wychowanka, zwłaszcza tak świetnego, jak Marcin - podkreśla trener "Szarotek" Marek Ziętara.

Marek Ziętara wrócił do trenerskiej pracy po odcierpieniu zawieszenia za atak na sędziego Michała Bacę. Szkoleniowiec od razu zabrał się do kompletowania składu TatrySki Podhala na sezon 2017/2018. W pierwszej kolejności Górale podpisali umowę z flagowym napastnikiem pierwszej "piątki" reprezentacji Polski - Krzysztofem Zapałą, a następnie odzyskali Kolusza. Popularny "Kolos" opuszcza Tychy, w których doszło do rewolucji kadrowej po przegranym finale mistrzostw Polski z Comarch/Cracovią.

Reklama

Ziętara nie ma obaw, że Kolusz mentalnie nie odbuduje się mentalnie po przegranym finale.

- "Kazek" zapała po powrocie z Sanoka też był stłamszony, a jednak u nas rozwinął skrzydła. Marcin też dojdzie do siebie. Cieszę się, że wrócił do nas. Jestem przekonany, że będzie naszym mocnym punktem.

 - uważa trener.

- Mamy  ściśle określony budżet, od trzech lat ten sam, musimy się go trzymać. Od początku stoimy na stanowisku, że lepiej mieć wychowanka niż obcokrajowca, tym bardziej, jeśli jest nim taki zawodnik jak Marcin. Jego odzyskanie odbyło się kosztem straty jednego napastnika z zagranicy - informuje Marek Ziętara.

W ubiegłym sezonie "Szarotki" miały tercet fińskich napastników Jarmo Jokilę, Jarkko Hattunena, Artyom Iossafova, których uzupełniali bramkarz Maris Juczers, a także obrońcy Joni Haverinen i Aleksander Radzinski.

- Umowę z klubem podpisałem dopiero kilka dni temu, od razu po majowych świętach zacząłem działać. Wiadomo, że w budowaniu drużyny mam zielone światło, wolną rękę. Opieramy się na wychowankach i to jest kluczowa sprawa. Dlatego najpierw rozmawiamy ze swoimi zawodnikami, a później zobaczymy, gdzie zajdzie konieczność uzupełnienie składu obcokrajowcami. I będziemy reagować - dodaje Ziętara.

Nie kryje, że największe szanse na nowy kontrakt ma Juczers, gdyż Podhale nie sprowadziło żadnego bramkarza na jego miejsce, a z Łotyszem utrzymuje kontakt.

Mimo wysiłków w poszukiwaniu grona sponsorów prezes Agaty Michalskiej, Podhale nie może równać się budżetem z wiodącymi w Polsce Cracovią czy GKS-em Tychy.

- Moja rola jest inna niż Rudolfa Rohaczka w Cracovii, czy trenera Gusowa w Tychach. Oni wskazują palcem: "Chcę tego, tego i tego" i ich dostają. Ja muszę pracować z tymi zawodnikami, których mam i na ściśle określonym budżecie - porównuje Ziętara.

Podhalanie zatrzymali Zapałę, ale raczej stracą - na korzyść Comarch/Cracovii - innego reprezentanta - Kaspra Bryniczkę.

- Kasper rozmawiał ze mną i panią prezes Michalską. Przedłożył ofertę, my spełniliśmy jego warunki. On jednak umowy nie podpisał, nadal czekamy. Jeśli zmieni zdanie i przejdzie do Cracovii, to będzie jego wybór. My zrobiliśmy wszystko, aby go zatrzymać - dodaje Ziętara.

- Wciągniemy kilku nowych juniorów do składu. Szansę dostaną np. Podlipni i Wolski. Kilku innych juniorów z Centralnej Ligi Juniorów sprawdzimy, jak co roku - planuje trener nowotarżan.

Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Marcin Kolusz | Marek Ziętara | TatrySki Podhale Nowy Targ

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje