Lider wypunktował mistrza!

GKS Tychy postawił wszystko na jedną kartę. - Mamy wygrać choć jeden mecz w Nowym Targu i koniec - mobilizował ekipę trener Wojciech Matczak, który posłał do boju tylko trzy formacje, a nie cztery, jak w niedzielę.

Podhalanie grali na cztery ataki, mimo że z powodu kontuzji kolana wypadł im ze składu Dariusz Gruszka. Na jego miejsce do składu trener Milan Janczuszka wpisał kontynuatora wspaniałych tradycji rodu Ziętarów - Piotra (syn Walentego), ale 20-latek grzał ławę. Na dwie zmiany wychodził za to Milan Baranyk.

Reklama

Jako pierwsi cios zadali tyszanie - Sławomir Krzak nie niepokojony przez nikogo objechał bramkę i uderzeniem po lodzie pokonał Tomasza Rajskiego. "Szarotki" szybko wyrównały - znakomitym prostopadłym podaniem Rafał Dutka obsłużył Baranyka, który wygrał pojedynek z Arkadiuszem Sobeckim. Ostatnie słowo w I odsłonie należało jednak do gości, którzy wykorzystali przewagę liczebną (kara Sroki). W zamieszaniu podbramkowym z bliska krążek wepchnął do siatki Adrian Parzyszek. By zaliczyć tego gola sędzia Porzycki posłużył się powtórką wideo. Publiczność protestowała, że przecież chwilę przed strzałem gwizdnął i przerwał grę.

W II tercji najlepsza ekipa sezonu zasadniczego rozstrzygnęła o swej wygranej! Tyszanie byli szybsi, agresywniejsi od słaniających się na nogach górali. Po akcji Bacula z Krzakiem nie do obrony z korytarza międzybulikowego wypalił Tomasz Proszkiewicz. Później jeszcze obrońcy "Szarotek" zagapili się i uciekł im Tomasz Wałkowicz, który trafił jednak w słupek! Tomasz Rajski nie zdążył złapać krążka, gdy dobił go do "pustaka" najlepszy na lodzie Krzak.

W III tercji nowotarżanie mogli jeszcze próbować wynik, ale rzadko zagrażali bramce, a jeśli już się udało (ładna akcja Baranyka), Martin Voznik zmarnował sam na sam z Sobeckim (rakiem przeniósł "gumę" nad poprzeczką). W końcu zdesperowany Zbigniew Podlipni zamachnął się tak, by ustrzelić doskonale broniącego Sobeckiego, a nie go pokonać. Całe szczęście dla Arkadiusza, "guma" przeszła nad bramką.

Na dodatek "Szarotki" grały zatrważająco nieskutecznie w przewadze! Tylko w III odsłonie zmarnowały cztery okresy dwuminutowych przewag z rzędu.

A tyszanie po profesorsku punktowali mistrza Polski, pokazując, że to oni zamierzają zdetronizować Podhale. Pięknym trafieniem w okienko wynik meczu ustalił Tomasz Proszkiewicz.

Michał Białoński, Nowy Targ

Wojas/Podhale - GKS Tychy 1:5 (1:2, 0:2, 0:1)

Bramki: 0:1 Krzak (4:12 Bagiński, Jakesz), 1:1 Baranyk (6:58 Dutka), 1:2 Parzyszek (17:20 w przewadze), 1:3 Proszkiewicz (23:12 Bacul, Krzak), 1:4 Krzak (25:15 Wołkowicz w przewadze), 1:5 Proszkiewicz (47.24 Parzyszek).

Stan rywalizacji: 2-2.

Wojas/Podhale: Rajski - Sroka (2), Wilczek, Kacirz, Zapała, Różański - Suur, Dutka, Baranyk (2), Voznik (2), Podlipni - B. Piotrowski, Łabuz, Malasiński, Biela, Batkiewicz - Galant, Priechodsky, Łyszczarczyk, Sulka.

GKS Tychy: Sobecki - Gonera (2), Gwiżdż, Bacul, Parzyszek (2), Proszkiewicz - Jakesz, Sokół (4), Sarnik (2), Garbocz, Jakubik (4) - Śmiełowski, Piekarski, Bagiński, Krzak (4), Wołkowicz (2).

Sędziował Grzegorz Porzycki z Oświęcimia. Kary: 8 oraz 26 min. Widzów: 3 tys.

Dowiedz się więcej na temat: "Mistrz" | Podhale Nowy Targ | Milan Baranyk | gks | Tychy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama