Dramat "Pasów" w dogrywce

Hokeiści GKS-u Tychy pokonali w Krakowie ComArch Cracovię 2:1 w czwartym meczu wielkiego finału Polskiej Ligi Hokejowej. Krakowianie długo przegrywali, ale doprowadzili do dogrywki. W niej mieli przewagę, ale zakończyła się dla nich dramatem - utratą gola 67 sekund przed końcem.

Pierwsza tercja rozgrywana była w bardzo szybkim tempie. Tyszanie wykorzystali jedną z trzech stuprocentowych okazji - w 8. minucie Robin Bacul pokonał Rafała Radziszewskiego. Bramkarz Cracovii był w tej sytuacji bez szans, ale bronił wyśmienicie (m.in. w 6. minucie wygrał pojedynek z Tomaszem Wołkowiczem, a chwilę później był górą w starciu sam na sam z Michałem Woźnicą).

Reklama

W 13. minucie po jednym z kolejnych starć hokeiści wywrócili bramkę "Pasów", co najlepiej świadczy o tym, jak ostra walka toczyła się na lodzie. Świetną okazję do wyrównania wypracowała w 18. minucie czwarta piątka. Marek Badżo przedarł się na prawym skrzydle i zagrał do najeżdżającego Sebastiana Witowskiego, ten jednak nie trafił w krążek.

Drugą tercję lepiej rozpoczęli goście. Wysokim pressingiem paraliżowali ataki Cracovii. Sytuacja na lodzie zmieniła się, gdy na karę pojechał Bartosz Matczak. "Pasy" zdecydowanie częściej atakowały i strzelały, ale Arkadiusz Sobecki nie dał się pokonać.

W ostatniej części krakowianie długo nie mogli znaleźć sposobu na tyską defensywę, a gdy strzelali, to świetnie bronił Sobecki. W dodatku łapali niepotrzebne kary. Gdy na jedną z nich pojechał Daniel Laszkiewicz, jego młodszy brat - Leszek przedarł się z krążkiem pod bramkę GKS-u, nabrał zwodem jednego z obrońców i wyłożył gumę Damianowi Słaboniowi, a ten wyrównał.

Tyszanie zaatakowali, ale gospodarzom dwukrotnie dopisało szczęście po strzałach Tomasza Wołkowicza i doszło do dogrywki. W niej szybko karę złapał Sławomir Krzak. Krakowianie bombardowali bramkę Sobeckiego. Po strzale Leszka Laszkiewicza krążek odbił się od spojenia słupka z poprzeczką.

Tyszanie przetrwali napór "Pasów", a gdy na lód wrócił Krzak szarpnął po wydawałoby się stracony już krążek. Jednak dopadł do niego, zagrał do Parzyszka, który "urwał się" obrońcom. "Radzik" odbił gumę przed siebie po pierwszym strzale, ale przy dobitce był bez szans.

Wielki final PLH

ComArch Cracovia - GKS Tychy 1:2 po dogrywce (0:1, 0:0, 1:0; 0:1)

Bramki: 0:1 Bacul (7.30), 1:1 Słaboń - L. Laszkiewicz (52.12 w osłabieniu), 1:2 Parzyszek - Krzak (63.53).

Kary: Cracovia - 16; GKS - 20 minut. Widzów 1 500.

ComArch Cracovia: Radziszewski - Csorich, Kuc; L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz - P. Noworyta, Kłys; Kmecz, Mihalik, Hlouch - Burzil, Dulęba; M. Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki - Marcińczak, Landowski; Badżo, S. Kowalówka, Witowski.

GKS: Sobecki - Gonera, Majkowski; Bacul, Parzyszek, Woźnica - Piekarski, Śmiełowski; Proszkiewicz, Garbocz, Sarnik - Sokół, Jakesz; Wołkowicz, Krzak, Bagiński - Kotlorz, Gwiżdż; Gawlina, Jakubik, B. Matczak.

Stan rywalizacji: 2-2.

Dowiedz się więcej na temat: Cracovia | Tychy | Comarch | dramat | gks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje