Damian Kapica bohaterem "Pasów". Kasper Bryniczka z Podhala nie składa broni

​- Strzeliłem dwa gole, ale nie uważam się za najlepszego zawodnika meczu. Tak naprawdę cały mecz przespałem. Obudziłem się na te dwie zmiany. Dobrze, że się udało strzelić dwa gole i pomóc drużynie - powiedział napastnik Comarch Cracovii Damian Kapica, po pokonaniu TatrySki Podhala 4-3 w drugim półfinale mistrzostw Polski.

- Po traconych golach Podhale chciało odrobić to, co stracili. Tak się gra w hokeja, że jak stracisz, to chcesz odzyskać. Rywalom to się udawało, ale dobrze, że nie udało im się zdobyć czwartej bramki, bo mieli ku temu okazje i nas przycisnęli w końcówce - analizował Damian Kapica, który jest wychowankiem Podhala.

Reklama

- Ale my spokojnie, jak wytrawny bokser, zza gardy, kontrolowaliśmy ten mecz i dowieźliśmy zwycięstwo - dodał.

- Teraz czekają nas najgorsze kroki. Podhale będzie grało u siebie, ma nóż na gardle i będzie robiło wszystko, żeby wygrać. My musimy wyjść spokojnie, zagrać swoje i nie dać się ponieść emocjom - planuje reprezentacyjny napastnik "Pasów".

W ekipie TatrySki Podhala dobrą serię ma Kasper Bryniczka, który strzela gola za golem.

- W odróżnieniu od wtorkowego meczu dzisiaj skoncentrowaliśmy się bardziej na obronie. Troszkę nas kary z drugiej tercji "zabiły", one kosztowały utratę wielu sił. Mecz był szybki i twardy, sędziowie fajnie sędziowali w trzeciej tercji. Podobało mi się, tak powinno wyglądać sędziowanie w play-offie.

- Teraz gramy w Nowym Targu, walczymy dalej. Przygotujemy się do następnego meczu - zapowiada Bryniczka.

Z Krakowa Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: Damian Kapica | Kasper Bryniczka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje