Bramkarze rozdają karty

Nasi hokejowi reprezentanci łapią dziś oddech po dwóch meczach turnieju prekwalifikacyjnego do igrzysk w Vancouver, by w niedzielnym meczu "o wszystko" dać z siebie sto procent.

Wiele wskazuje, że spotkanie z Japonią będzie bardzo zacięte, a o tym, kto wygra, zadecyduje forma bramkarzy.

Reklama

Broniący na co dzień bramki Comarchu Cracovii Rafał Radziszewski rozgrywa bardzo dobry turniej. W dwóch meczach puścił tylko trzy bramki. Jedną z nich - tę na 2:2 w starciu z Brytyjczykami dał sobie strzelić w krótki róg, co dla bramkarza jest okolicznością obciążającą, ale gdyby nie jego świetne interwencje - i to nie tylko w karnych - turniej mógłby skończyć się dla nas już w pierwszym meczu.

- Trener Japończyków powiedział, że ma nadzieję, że bohaterem niedzielnego meczu będzie jego bramkarz. Co Pan na to?

- Na pewno będzie to mecz na styku i o wyniku będzie decydowała postawa poszczególnych zawodników, a zwłaszcza bramkarzy.

- Czyli o tym, kto nie pojedzie do Norwegii zadecydować może jeden błąd?

- Jestem przekonany, że czeka nas wyrównany mecz. Właśnie taki sam, jak przeciwko Wielkiej Brytanii, w którym o zwycięstwie decydowała jedna bramka. Na pewno nie ma co spodziewać się takiego wyniku, jak w meczu z Rumunią.

- W meczu przeciwko Rumunom mógł Pan trochę odpocząć po spotkaniu z Wielką Brytanią. Podczas niego koledzy nie oszczędzali Pana, ale bronił Pan świetnie.

- Rumunia to rywal z zupełnie innej półki. Wprawdzie w pierwszej tercji nasza gra nie wyglądała najlepiej, ale później trener przypomniał nam, żeby nie lekceważyć przeciwnika. Odpowiedzieliśmy bramkami w drugiej i trzeciej tercji.

- Przeciwnik był zdecydowanie słabszy, ale i tak musiał Pan ratować nam skórę broniąc w sytuacjach jeden na jeden.

- Wiadomo, że każdy popełnia błędy. Koncentracja nie była tak mocna, jak przed pierwszym meczem, ale teraz liczy się tylko mecz z Japonią. Trzeba wejść na wyżyny i wygrać.

- Jak Pan scharakteryzuje reprezentację Japonii?

- To mocna drużyna. Graliśmy z nimi podczas turnieju na Węgrzech, gdzie przegraliśmy jedną bramką. Widziałem ich mecz z Wielką Brytanią w telewizji. Są bardzo szybcy i groźnie kontrują, błyskawicznie wychodząc dwóch na jednego. Nie możemy im na to pozwolić.

- Rzeczywiście w zespole panuje taka świetna atmosfera?

- Na pewno atmosfera jest dobra, wyniki - jak do tej pory - też. Organizacja na plus w porównaniu z latami, w których rządził poprzedni zarząd. Myślimy teraz tylko o grze. Oby tak dalej!

Rozmawiał w Sanoku Mirosław Ząbkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: mecz | karty

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje