Zenon Łakomy: Kondycja, błędy, obrona

Jedna z przyczyn poniedziałkowej, wysokiej porażki polskich piłkarzy ręcznych z Węgrami podczas finałów MŚ może leżeć w przygotowaniu fizycznym - uważa były trener kadry Zenon Łakomy. Polacy przegrali w 1/8 finału 19-27 i pożegnali się z turniejem.

- Różnica w naszej grze w pierwszej i drugiej połowie (po 30 minutach Polska przegrywała 9-10) była ogromna. Ustępowaliśmy rywalom po przerwie w każdym elemencie. To tak bywa, że kiedy nogi nie niosą, siada też "głowa". A Węgrzy zagrali konsekwentnie, nie pozwolili nam "odbić" się w trudnych momentach - powiedział Łakomy.

Zwrócił poza tym uwagę na niewykorzystane rzuty karne Polaków, mało skutecznych akcji skrzydłami, nieprzygotowane kończenie akcji i mało efektywną grę obrońców przy rzutach rywali z daleka.

- Nasi obrońcy nie pomagali bramkarzom w tych sytuacjach. My byliśmy groźni głównie z bliska. Kołowy Bartosz Jurecki może zaliczyć ten turniej do udanych, ale to dla niego pewnie słaba pociecha - dodał Łakomy, który w przeszłości prowadził męską i żeńską reprezentację Polski.

Podsumowując występ Polaków na hiszpańskich mistrzostwach zauważył, że spośród drużyn, które z "polskiej" grupy weszły do 1/8 finału, awans do ćwierćfinału zapewnili sobie tylko Słoweńcy, po wygranej z Egiptem. 

Reklama

- Poza meczem z Węgrami graliśmy zapewne emocjonująco dla kibica, natomiast statystycznie wypadło to już gorzej. Boję się, żeby teraz atmosfera wokół piłki ręcznej się nie popsuła i nie poszło w zapomnienie to, czego w ostatnich latach dokonali nasi piłkarze. Na pewno czeka nas wiele pracy - powiedział obecny trener Ruchu Chorzów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama