Trener piłkarek ręcznych Leszek Krowicki: Dziewczyny zrobiły postęp

Polskie piłkarki ręczne zajęły drugie miejsce w turnieju w Gdańsku. Trener Leszek Krowicki jest zadowolony z postawy swoich podopiecznych.

W inauguracyjnym meczu Polki przegrały 23-24 z Białorusią, która z kompletem zwycięstw triumfowała w gdańskiej imprezie. Później "Biało-czerwone" pokonały 26-17 Ukrainę oraz 29-25 Słowację i zajęły drugie miejsce. Najbardziej wartościową zawodniczką turnieju wybrano Kingę Achruk.

Reklama

- Jestem bardzo zadowolony z postawy drużyny. Cieszą nie tylko dwa zwycięstwa, ale także atmosfera walki, która dominuje w kadrze. Teraz mamy czas, aby spokojnie przeanalizować ten występ, ale i tak wiemy, nad czym mamy jeszcze pracować. Z drugiej strony widać, że dziewczyny zrobiły postęp, że niektóre elementy bardzo dobrze przyswoiły i z wielką świadomością oraz nadzieją podchodzą do tego, co robimy w reprezentacji. W tym wszystkim jest również spora doza samokrytyki, bo te wygrane na pewno nie osłabią naszej czujności i chęci do pracy - przyznał Krowicki.

"Biało-czerwone" przebywały na zgrupowaniu w Gdańsku od poniedziałku. Ten obóz i kończący je turniej były jednym z etapów przygotowań do eliminacyjnych meczów mistrzostw świata z Rosją. Pierwsze spotkanie z mistrzyniami olimpijskimi odbędzie się 9 czerwca w Astrachaniu, a rewanż sześć dni później w Koszalinie.

- Spotkania z Rosją poprzedzi zgrupowanie, ale jeszcze nie wiemy, gdzie ono się odbędzie. Mamy nadzieję, że uda się wykroić kilka dni więcej na potrzeby reprezentacji, chcemy też zagrać jeden, może dwa sparingi. Na pewno faworytem tej rywalizacji są Rosjanki, ale w sporcie wszystko jest możliwe - zauważył.

59-letni szkoleniowiec podkreśli, że w meczach z Rosją "Biało-czerwone" będą oczywiście walczyć o zwycięstwo, ale ta konfrontacja nie jest głównym celem reprezentacji, ani nie będzie dla niej decydującą weryfikacją.

- Wszyscy przypominają nam spotkania z Rosją. Uważam, że na tym etapie budowania reprezentacji wykonaliśmy dobrą pracę, ale jej prawdziwe efekty powinniśmy zobaczyć nieco później niż w czerwcu. Potrzebujemy czasu i cierpliwości. Eliminacje mistrzostw świata są ważne, jednak jest to jeden z etapów budowania drużyny narodowej, która może potrwać dłużej niż niektórzy myślą. Naszym marzeniem jest udział w igrzyskach olimpijskich w 2020 roku w Tokio, co byłoby też historycznym wydarzeniem. Te marzenia muszą być oczywiście poparte niesamowicie ciężką robotą, mam też nadzieję, że kontury reprezentacji widać będzie szybciej niż za trzy lata - stwierdził.

Szkoleniowiec "Biało-czerwonych" zapewnia także, że selekcja nie jest zakończona i szansę na grę w reprezentacji mają wszystkie wyróżniające się zawodniczki.

- Teraz nadszedł czas na ligę i na puchary. Razem ze swoimi współpracownikami będziemy bacznie oglądać wszystkie spotkania. Na bieżąco otrzymuję od nich różne informacje, mam też sporo materiałów wideo. Efektem tej współpracy jest chociażby powołanie do kadry Moniki Michałów i Romany Roszak, które z powodzeniem radziły sobie w kluczowych momentach meczów podczas gdańskiego turnieju. A jeszcze tydzień temu chyba nikt nie przypuszczał, że te dziewczyny mogą trafić do kadry i odgrywać w niej tak ważną rolę - podsumował Krowicki.

Dowiedz się więcej na temat: ME w piłce ręcznej mężczyzn | sport

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama